McKenna West, pielęgniarka z Alaski, została surogatką. Zawarła umowę z parą z Kalifornii. Według BBC, spór rozpoczął się po badaniu USG wykonanym w 20. tygodniu ciąży. Okazało się wówczas, że dziecko ma zespół niedorozwoju lewego serca (hypoplastic left heart syndrome) – rzadką i poważną wadę.
West twierdzi, że po diagnozie Nausheen Gilkar i Omar Ahmed poprosili ją o przerwanie ciąży, powołując się przy tym na zapis umowy dotyczący poważnych wad płodu. Kobieta odmówiła, a następnie pojechała do Teksasu, gdzie obowiązuje niemal całkowity zakaz aborcji. Tam urodziła dziecko.
Chłopiec przyszedł na świat 12 sierpnia. Sprawa od początku była bardzo skomplikowana. Dziecko wymaga intensywnego leczenia.
West obawiała się, że przez umowę dotyczącą macierzyństwa zastępczego nie będzie mogła samodzielnie podejmować decyzji odnośnie leczenia chłopca.
Po wyjeździe West do Teksasu w sprawę włączył się republikański prokurator generalny tego stanu Ken Paxton. Uzyskał pilne postanowienie sądu, które nakazywało zapewnienie chłopcu opieki medycznej w Teksasie. Dziecko przeszło operację krótko po narodzinach.
Matka zastępcza walczy o opiekę nad dzieckiem
Jak podaje BBC, West zwróciła się do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z prośbą o interwencję w sporze o to, kto powinien sprawować opiekę nad dzieckiem i podejmować decyzje dotyczące leczenia.
Z dokumentów złożonych w Sądzie Najwyższym wynika, że West odmówiła aborcji, gdy dowiedziała się o możliwościach leczenia, ponieważ – jak stwierdziła – chciała zatrzymać "to cenne dziecko".
Zdaniem kobiety, para z Kalifornii nie powinna sprawować opieki nad chłopcem, bo może nie zapewnić mu koniecznego leczenia. Prawnicy West zasugerowali nawet, że para mogłaby umieścić chłopca w hospicjum.
Są prawnymi opiekunami
Z kolei Ahmed i Gilkar zarzucają West, że wyjechała do Teksasu bez uprzedzenia i zablokowała im dostęp do informacji dotyczących leczenia chłopca.
Sąd w Kalifornii, jeszcze przed porodem, uznał Nausheen Gilkar i Omara Ahmeda za prawnych rodziców chłopca. Na początku września sędzia w Teksasie podtrzymał kalifornijskie orzeczenie, wyłączając surogatkę z postępowania.
Para opiekuje się synem i czuwa przy jego łóżku. Podczas poprzedniej rozprawy sądowej Gilkar powiedziała, że chłopiec jest "miłością ich życia". Spór dotyczy nawet imienia – para nazywa chłopca Rumi, natomiast West nazywa go Gabrielem.
Na rozstrzygnięcie tej sprawy trzeba będzie jeszcze poczekać. BBC zwróciło się do prawników kalifornijskiej pary z prośbą o komentarz.