Najważniejsze informacje
- Maryna Z. od dziewięciu lat mieszkała w Ostródzie i pracowała w zakładach mięsnych.
- Po brutalnym pobiciu trafiła do szpitala, gdzie zmarła.
- Sprawa trafiła do sądu w Elblągu; według doniesień sprawcą miał być jej partner poznany w internecie.
Maryna Z. od dziewięciu lat mieszkała w Ostródzie. Pracowała w zakładach mięsnych i, jak wynika z relacji "Faktu", chciała ułożyć sobie życie w Polsce. Tomasza P. poznała przez internet. Znajomość szybko przerodziła się w relację. Kobieta przyjeżdżała do niego na weekendy do Elbląga.
31 stycznia 2026 r. doszło do dramatu. Maryna trafiła do szpitala z bardzo poważnymi obrażeniami. Lekarze walczyli o jej życie, jednak kobieta nie odzyskała przytomności. Zmarła 3 lutego.
WIDEOPotężne pożary w Turcji. Ogień tuż przy domach. Ewakuowano mieszkańców
Podczas rozprawy prokurator Michał Kwiatkowski odczytał akt oskarżenia. Według jego ustaleń atak miał być wyjątkowo brutalny.
Oskarżony spowodował u pokrzywdzonej ciężki uszczerbek na zdrowiu poprzez uderzanie pięściami oraz otwartą dłonią po głowie – mówił prokurator, opisując zarzuty.
Według aktu oskarżenia kobieta miała zostać przewrócona na podłogę, a następnie uderzana i kopana. Prokuratura zarzuca również, że sprawca miał ciąć jej włosy nożyczkami, ogolić głowę maszynką i rozcinać ubrania.
Obrażenia okazały się śmiertelne. Jak przekazał prokurator, doprowadziły do rozległych wylewów krwawych, a w konsekwencji do śmierci 43-latki.
43-letnia Maryna z Ukrainy nie żyje. Nie przyznał się do winy
Mężczyzna został zatrzymany 1 lutego i początkowo usłyszał dwa zarzuty: spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu oraz posiadanie narkotyków. Teraz przed sądem pojawiła się możliwość zmiany kwalifikacji czynu na zabójstwo.
Na sali sądowej Tomasz P. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił odpowiedzi na pytania. Sąd odczytał więc jego wcześniejsze wyjaśnienia złożone podczas śledztwa.
W tamtej wersji wydarzeń mężczyzna przyznał, że poznał Marynę przez internet i że kobieta przyjeżdżała do niego na weekendy. Twierdził, że w nocy sprawdził jej telefon i znalazł wiadomości, które miały świadczyć o spotkaniach z innym mężczyzną. To właśnie zazdrość miała doprowadzić do wybuchu przemocy.
Byłem wściekły i zacząłem ją bić otwartą dłonią po głowie – zeznał wcześniej Tomasz P., jak wynika z relacji "Faktu". Przyznał również, że obciął Marynie włosy, a następnie ogolił jej głowę.
Mężczyzna miał jednocześnie stwierdzić: – Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tak się zachowałem.