Awantura o kościelne dzwony. Mieszkaniec ostro odpowiada wójtowi

Awantura o kościelne dzwony w Ostrowitem (woj. wielkopolskie) przybiera nowy obrót. Daniel Łagutoczkin, którego interwencja miała doprowadzić do wyłączenia nagłośnienia, odpowiada wójtowi Mateuszowi Wojciechowskiemu. Twierdzi, że wcale nie chodziło mu o dzwony ani walkę z tradycją.

.Awantura o kościelne dzwony. Mieszkaniec ostro odpowiada wójtowi
Źródło zdjęć: © Facebook
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Mieszkaniec Ostrowitego utrzymuje, że skarżył się dzielnicowemu na poranne emisje z zewnętrznych głośników kościoła, a nie na dzwony.
  • Pan Daniel zarzuca wójtowi Mateuszowi Wojciechowskiemu, że ten błędnie powiązał temat z ciszą nocną i dodał wątki, których nie było.
  • Spór przeniósł się do mediów społecznościowych; mieszkaniec apeluje o rzetelność i sprawdzenie okoliczności.

Wójt wcześniej poinformował, że jeden z mieszkańców miał zwrócić się do policji w związku z dźwiękami dochodzącymi z kościoła. Sprawa szybko nabrała rozgłosu. Mateusz Wojciechowski przekonywał, że nie zamierza wydawać decyzji zakazującej używania dzwonów i nagłośnienia, a po rozmowie z kościelnym polecił przywrócić ich działanie. Pisał również o "absurdzie" i "śpiących mieszkańcach".

Teraz Daniel Łagutoczkin przedstawia swoją wersję wydarzeń. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu zwrócił się bezpośrednio do wójta.

Zmuszony jestem odnieść się do pańskiego wpisu w mediach społecznościowych w tej formie, ponieważ zablokowanie możliwości komentowania pod pana postem pozbawiło mnie - jako bezpośrednio zainteresowanego - szansy na spokojne sprostowanie faktów. Pragnę wyjaśnić kilka istotnych kwestii, które w pańskiej relacji zostały przedstawione w sposób mijający się z prawdą - czytamy.

WIDEO
Niezwykłe słowa o Lewandowskim przed hitem z Messim


Mieszkaniec od razu precyzuje, co – jego zdaniem – było rzeczywistym przedmiotem interwencji.


Wbrew temu, co pan sugeruje, w rozmowie z dzielnicowym nie było mowy o dzwonach kościelnych ani o chęci walki z tradycją. Moja prośba, a nie oficjalne zgłoszenie, dotyczyła wyłącznie zewnętrznego nagłośnienia kościoła, które w godzinach porannych i wczesnych rannych budzi nie tylko mnie, ale i innych sąsiadów – tłumaczy.


I właśnie ten fragment jest kluczowy dla całego sporu. Łagutoczkin twierdzi, że sprawa została przedstawiona jako konflikt mieszkańca z kościelnymi dzwonami, choć jego zarzut miał dotyczyć czegoś innego.


Całą resztę dodał pan na potrzeby klikalności. Nikt nie kwestionował dzwonów bijących w ważnych momentach życia parafii, takich jak pogrzeby czy uroczystości. Chodziło jedynie o rozsądne ograniczenie hałasu z głośników zewnętrznych, kiedy wokół kościoła o poranku nie ma ludzi – dodaje.

Łagutoczkin odniósł się także do argumentu wójta dotyczącego tzw. ciszy nocnej. Wojciechowski pisał, że obowiązuje ona od godz. 22 do 6 i wskazywał na poziom decybeli emitowanych przez urządzenia.

Awantura o kościelne dzwony. Ostry wpis do wójta

Daniel Łagutoczkin idzie jeszcze dalej. Pyta wprost o granice kompetencji samorządowca i zarzuca mu jednostronne rozstrzyganie sprawy bez rozmowy z mieszkańcami.


Od kiedy wójt stoi ponad prawem i bez jakichkolwiek rozmów czy konsultacji arbitralnie decyduje o tym, co wolno, a co nie? Dlaczego uważa pan, że przysługuje panu prawo do jednostronnego rozstrzygania takich spraw wbrew przepisom? – pisze.


To kolejny punkt, w którym obie strony przedstawiają sprawę zupełnie inaczej. Wójt przekonywał, że przywrócenie dzwonów i nagłośnienia było reakcją na sytuację, której nie zamierza eskalować. Zapowiedział też, że nie wyda decyzji zakazującej używania kościelnych sygnałów.

Wybrane dla Ciebie