Awantura na procesie Sebastiana M. Krzyczał do sędzi. "Teraz ja mówię"
W trakcie rozprawy Sebastiana M. doszło do skandalicznej sytuacji. Obserwujący proces mężczyzna zaczął głośno negować zeznania biegłych, a następnie nazwał proces toczący się przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim "farsą". Sędzia Renata Folkman nie zdążyła wydać decyzji o usunięciu mężczyzny. Gdy zauważył on, że obecni w sali rozpraw policjanci szykują się do interwencji, wyszedł z sali. Nagraliśmy awanturę.
Do awantury doszło w poniedziałek (21 września) podczas rozprawy Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. W trakcie zeznań biegłych nagle z ławki zerwał się mężczyzna, który uczestniczy w procesie jako obserwator.
Mężczyzna zaczął głośno negować słowa biegłych. Krzyczał, że "proces to farsa". Gdy skandaliczną awanturę próbowała przerwać sędzia Renata Folkman, mężczyzna zaczął krzyczeć.
Proszę pani, wysoki sądzie! Teraz ja mówię - krzyknął obserwator.
Mężczyzna krzyczał, że biegli nie mają racji i źle interpretują parametry jazdy Sebastiana M. Podczas poniedziałkowowej rozprawy biegli wskazali, że M. poruszał się z taką prędkością, że mógł przegrzać opony, co wpłynęło na stabilność jego jazdy. Wskazali też, że M. bez żadnych wątpliwości uderzył w osobową Kię, czym doprowadził do śmierci trzech osób.
Jak skończyła się awantura? Mężczyzna zauważył, że do interwencji szykują się policjanci. Po chwili wyszedł z sali. Nagranie z awantury zobaczycie wyżej.
Sprawa Sebastiana M.
Urodzony w 1991 roku Sebastian M. stanął przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim we wrześniu 2025 roku. Mężczyzna odpowiada za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Z ustaleń prokuratury i z materiału dowodowego wynika, że 35-latek jechał swoim BMW ponad 320 km/h i uderzył w osobową Kię. Doszło do pożaru. Żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina: ojciec, matka i niespełna 5-letnie dziecko.
Sprawa stała się głośna, gdy M. wyjechał do Niemiec, a następnie (drogą lądową) udał się do Turcji, skąd wyleciał do Dubaju. Do jego sprowadzenia do Polski konieczna była skomplikowana procedura ekstradycyjna. M. trafił do kraju dopiero w maju 2025 roku. Jego proces ruszył we wrześniu 2025 roku.
Dziennikarz od 2011 roku. Współpracował m.in. z portalami i stacjami radiowymi z regionu toruńskiego (Radio GRA, ddtorun.pl) czy mediami z Grupy EuroZet. Zajmuje się sportem, polityką i sprawami społecznymi. Przez lata pracy w zawodzie podejmował skuteczne interwencje, pomagając w rozwiązywaniu trudnych tematów. Od maja 2023 roku związany z o2.pl i Grupą Wirtualna Polska. Uważa, że dziennikarstwo to misja z powołaniem. Po godzinach prowadzi zajęcia dla studentów, jest licencjonowanym, międzynarodowym spikerem sportowym i konferansjerem. Pasjonat piłki nożnej i skoków narciarskich. Kontakt: marcin.lewicki@grupawp.pl.