Chcą zatrzymać niedźwiedzie w górach. Ma pomóc owocowy "bufor"
Nadleśnictwo Piwniczna sadzi drzewa owocowe, aby ograniczyć zejścia niedźwiedzi w okolice domów. To element transgranicznego projektu realizowanego ze stroną słowacką.
Najważniejsze informacje
- W Nadleśnictwie Piwniczna posadzono 130 młodych drzew owocowych jako "bufor" dla niedźwiedzi.
- Akcja jest częścią programu "Drapieżne pogranicze" prowadzonego wspólnie ze Słowacją, m.in. z Tatrzańskim Parkiem Narodowym.
- Leśnicy liczą, że dodatkowe źródło pokarmu zatrzyma zwierzęta w wyższych partiach gór i zmniejszy ryzyko konfliktów.
W Beskidzie Sądeckim leśnicy odnawiają historyczne sady i dosadzają młode jabłonie, śliwy oraz grusze. Jak podaje PAP, w kilku lokalizacjach na terenie Nadleśnictwa Piwniczna rośnie już łącznie 130 takich drzew. Celem jest wzmocnienie naturalnej bazy pokarmowej w górach i ograniczenie wizyt niedźwiedzi w pobliżu zabudowań. Działania mają charakter przyrodniczy i prewencyjny, a jednocześnie nawiązują do dawnego krajobrazu Doliny Popradu.
Region Nadleśnictwa Piwniczna, czyli cała Dolina Popradu, był kiedyś licznie zamieszkiwany przez górali czarnych Łemków, którzy przy swoich gospodarstwach, jeszcze przed wojną, mieli sady. Te drzewa się już zestarzały, niektóre mają nawet po 100 lat i wymagają rewitalizacji, aby nadal dawały owoce – powiedział PAP leśniczy Krzysztof Tomasiak.
Niedźwiedzie na granicy w Bieszczadach
Główny cel jest praktyczny: owoce to istotny składnik diety niedźwiedzi. Dając zwierzętom dostęp do naturalnego pokarmu wysoko w górach, leśnicy liczą, że ograniczą ich wędrówki ku osiedlom i śmietnikom. Tomasiak wyjaśnia PAP, że po stronie polskiej skala problemu jest mniejsza, ale po słowackiej notowane są sytuacje na styku człowiek–niedźwiedź. Stąd potrzeba wspólnych działań na całym pograniczu.
Współpraca ze Słowacją: program "Drapieżne pogranicze"
Nasadzenia realizowane są w ramach transgranicznego programu "Drapieżne pogranicze", prowadzonego m.in. z Tatrzańskim Parkiem Narodowym po stronie słowackiej.
W ramach tego projektu sadzimy drzewa owocowe, które mają stanowić buforową strefę, pozwalającą niedźwiedziom pozostawać wysoko w górach i nie schodzić w pobliże osad ludzkich w poszukiwaniu łatwego pożywienia - powiedział Tomasiak.
Leśnicy akcentują, że przyroda ma swoje reguły. - Jeżeli chodzi o migracje niedźwiedzi, nie mamy na to wpływu – to kwestia ich terytoriów i instynktu. Przemieszczają się nie tylko w poszukiwaniu pożywienia, ale i partnerów – wskazuje Tomasiak w rozmowie z PAP. Dlatego nowe sady nie zatrzymają wszystkich wędrówek, lecz mogą zmniejszyć liczbę zejść spowodowanych głodem i poszukiwaniem łatwego pokarmu.
Odnawianie historycznych sadów w paśmie Jaworzyny
Według leśników sady są także ważną częścią krajobrazu kulturowego. - Całe pasmo Jaworzyny – Szlachtowa, Kosarzyska, Wierchomla, Zubrzyk aż po Jaworzynę Krynicką – to były rozrzucone osiedla ludzkie w górach. Tamte sady i drzewa owocowe wciąż istnieją, ale wymagają odmłodzenia – relacjonuje Tomasiak w rozmowie z PAP. Odnowa tych miejsc to jednocześnie szansa na poprawę bioróżnorodności i dodatkowe źródło pożytku dla dzikich zwierząt.
Leśnicy podkreślają, że działania nie sprowadzają się wyłącznie do sadzenia, ale też do pielęgnacji wiekowych drzew, które jeszcze mogą owocować. Wzbogacanie mozaiki siedlisk – od polan po stare sady – ma tworzyć bardziej stabilne warunki dla fauny. W dłuższej perspektywie taki "zielony bufor" może stać się naturalną barierą przed schodzeniem niedźwiedzi w doliny, ograniczając ryzyko konfliktów.