Co za brednie w Rosji o Polsce. "Kawałek Ukrainy zostanie odcięty"

Mateusz Domański
Aż trudno uwierzyć, co wygaduje ten Rosjanin.Aż trudno uwierzyć, co wygaduje ten Rosjanin.
Źródło zdjęć: © aif.ru, fedpress.ru

Rosjanie znów szerzą treści dezinformacyjne, w których główną rolę odgrywa Polska. Tamtejszy portal przekonuje, że nasz kraj... chce zagarnąć pięć obwodów Ukrainy. Aż trudno uwierzyć w to, co wygaduje ekspert cytowany przez rosyjski portal aif.ru, który już w tytule propagandowego artykułu ogłasza, że "kawałek Ukrainy zostanie odcięty dla Polski".

Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.

---

Można złapać się za głowę, czytając artykuł opublikowany przez aif.ru. To strona internetowa rosyjskiego tygodnika "Argumenty i Fakty". Jest on jednym z największych i najbardziej rozpoznawalnych mediów w Rosji. Tygodnik działa od 1978 roku, a jego siedziba mieści się w Moskwie.

Na jego łamach pojawiły się insynuacje, że istnieje "tajny plan" prezydenta Francji Emmanuela Macrona i kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Za punkt wyjścia Rosjanie uważają ćwiczenia "KOALICJA 26.2". W rzeczywistości to międzynarodowe ćwiczenia wojskowe, które odbędą się w dniach 9–22 listopada 2026 roku, przede wszystkim na terenie Polski. Ich celem jest przygotowanie wojsk państw tzw. Koalicji Chętnych do ewentualnego wsparcia Ukrainy po zakończeniu działań wojennych. Rosjanie dorobili jednak do tego własną teorię.

Oleg Iwannikow, doradca Rosyjskiej Akademii Nauk Rakietowych i Artyleryjskich, przekonuje, że Polska... chce zająć zachodnie tereny Ukrainy, a prowadzone działania mają związek z przygotowaniami do podziału tego kraju.

Przeprowadzenie ćwiczeń wojskowych to działanie wizerunkowe i wstęp do tego, że Ukraina nielegalnie odziedziczyła po Związku Radzieckim po jego zwycięstwie w II wojnie światowej pięć obwodów: lwowski, iwanofrankiwski, tarnopolski, wołyński i rówieński. Polska rości sobie prawa do tych terytoriów i już teraz stara się odpowiednio kształtować opinię publiczną. Polski przemysł wojskowo-przemysłowy zmodernizował swoje uzbrojenie; Polska ma silną armię, zdolną nie tylko do stawienia czoła ukraińskim siłom zbrojnym, ale także do zniszczenia ukraińskich jednostek, jeśli te stawiłyby opór - właśnie takie zdumiewające słowa wygłosił Iwannikow w rozmowie z aif.ru.

Iwannikow w swojej kuriozalnej wypowiedzi twierdzi też, że trwały pokój utrudniłby Polsce realizację rzekomych roszczeń terytorialnych.

Groźba odpowiedzi wojskowej Rosji

Rosja uważnie obserwuje prowokacje strony polskiej, które mają dziś nie tylko charakter informacyjny, ale i wojskowy. Właściwe ministerstwa i instytucje dokładnie wszystko analizują, w tym przebieg ćwiczeń. W razie konieczności Rosja odpowie militarnie, ponieważ obecność wojsk NATO na Ukrainie jest niedopuszczalna. Zostanie to uznane za bezpośrednią agresję wobec Rosji — stwierdził Iwannikow.

Tymczasem MON podkreśla, że Polska pełni podczas ćwiczeń rolę gospodarza i odpowiada za logistykę. Resort zaznacza też, że obecnie Polska nie planuje wysyłania swoich żołnierzy na terytorium Ukrainy. Spekulacje o rzekomym planie przejęcia pięciu obwodów trzeba uznać za totalne brednie oraz kolejny element działań propagandowych i dezinformacyjnych ze strony Rosjan.

Wybrane dla Ciebie