Pani Alina opisała sytuację na Facebooku. Dołączyła też zdjęcia córki z obitą twarzą. Jak czytamy, do zdarzenia miało dojść 18 lipca około godz. 21.00 przy basenie Delfinek. Było tam sześcioro dziewczynek w wieku od 13 do 14 lat. Wszystkie pochodziły z Ukrainy i bawiły się przy dmuchańcach. Dzieci rozmawiały po ukraińsku.
'Podeszła do nich kobieta z dwiema córkami i zwróciła im uwagę: "Jesteście w Polsce, mówcie po polsku." Jedna z moich córek nawet ją przeprosiła, żeby uniknąć konfliktu. Niestety kobieta od początku była nastawiona bardzo agresywnie. Po chwili wróciła i stwierdziła, że dzieci zajmują dmuchaniec i inne nie mogą się bawić. Koleżanka moich córek spokojnie odpowiedziała: "Jeśli ktoś będzie chciał wejść, to przejdziemy na inny." Mimo to kobieta zawołała swoją córkę, a grupa moich dzieci sama przeniosła się na inny dmuchaniec" - opisuje pani Alina.
Jak relacjonuje dalej, jedna z córek wspomnianej kobiety miała zostawić piłkę.
'Kobieta uznała, że nastolatki mają obowiązek jej tę piłkę podać. Dzieci odpowiedziały "nie", więc sama ją zabrała. Nastolatki śmiały się między sobą z czegoś zupełnie innego. Wtedy kobieta podeszła i zapytała: "Kto się tu śmieje?" Dzieci nic nie odpowiedziały. Nagle bez żadnego ostrzeżenia uderzyła pięścią w szyję koleżankę moich córek. Dziewczynka upadła na ziemię. W tej samej sekundzie moja córka dostała pięścią w twarz. Kobieta jeszcze wyśmiała dziewczynkę, którą wcześniej uderzyła. Chwilę później podszedł chłopak z Ukrainy, który chciał stanąć w obronie dzieci. On również został uderzony i miał rozbity nos' - relacjonuje Ukrainka.
Jak dodała, jej córka zapytała, dlaczego agresorka się tak zachowuje. Polka miała odpowiedzieć: "Bo jesteście z Ukrainy". - Z obraźliwymi słowami i przejawami ksenofobii spotykaliśmy się już wcześniej, ale przemoc fizyczna wobec dzieci przekracza wszelkie granice - podsumowała pani Alina. Sprawa trafiła na policję, co udało nam się potwierdzić w komendzie w Legnicy.
- Sytuacja miała miejsce 18 lipca przy ul. Polarnej w Legnicy. Dzień po zdarzeniu otrzymaliśmy zgłoszenie od mamy jednej z nieletnich dotyczące dwóch dziewczynek. Obecnie policjanci pracują nad ustaleniem przebiegu zdarzenia. Przesłuchujemy świadków, ustalamy uczestników zajścia i liczbę osób poszkodowanych oraz zabezpieczamy materiał dowodowy - mówi o2.pl nadkom. Jagoda Ekiert z KMP w Legnicy.