Najważniejsze informacje
- Po dożynkach w Popowie-Ignacewie zgłoszono liczne przypadki zatruć pokarmowych.
- W ciężkim stanie do szpitala trafiło dwoje uczestników: 2-latek i 17-latka.
- Sanepid odnotował dotąd 19 zachorowań, potwierdzono trzy przypadki salmonelli.
Dwulatek w ciężkim stanie. Objawy nie były typowe
Jednym z najbardziej dramatycznych przypadków był 2-letni chłopiec, który już następnego dnia po wydarzeniu zaczął mieć objawy dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Rodzice początkowo mieli przypuszczać, że dziecko po prostu przechodzi infekcję wirusową. Stan zdrowia malucha jednak gwałtownie się pogarszał. Lekarze ze szpitala w Gnieźnie ostatecznie zdiagnozowali u niego sepsę salmonellową.
Sanepid potwierdza zachorowania na salmonellę
W wyniku zgłoszeń sprawą zainteresowała się stacja sanitarno-epidemiologiczna. Według doniesień "Głosu Wielkopolski", do środy oficjalnie odnotowano 19 osób zgłaszających podobne dolegliwości po uczestnictwie w dożynkach. U trzech pacjentów, w tym hospitalizowanych dzieci, potwierdzono zakażenie salmonellą.
Źródło zakażenia wśród stoisk z jedzeniem?
Organizatorzy wydarzenia oraz odpowiednie służby podejrzewają, że przyczyną zachorowań mógł być jeden z punktów gastronomicznych obecnych podczas dożynek. Objawy wystąpiły u osób, które korzystały ze stoisk z jedzeniem, stąd takie podejrzenia. Na obecnym etapie postępowania nie udało się jeszcze jednoznacznie wskazać, który punkt był odpowiedzialny za rozprzestrzenienie bakterii.
Wójt gminy wśród poszkodowanych
W grupie dotkniętej skutkami zatrucia znalazł się m.in. wójt gminy Mieleszyn, Artur Janczak. Zakażenie objawiło się także u opiekunów niektórych dzieci, co, jak podkreśla portal epoznan.pl, wskazuje na wysokie ryzyko transmisji podczas wydarzeń masowych z cateringiem. Lekarze apelują o szybkie zgłaszanie niepokojących objawów oraz o wzmożoną higienę podczas masowych uroczystości.