Najważniejsze informacje
- Pokrywa spod ul. Sienkiewicza waży ponad pół tony i ma 150 cm szerokości.
- Na Placu Piłsudskiego archeolodzy natrafili na nadpalone fragmenty plakatu z wizerunkiem Hitlera.
- Oba znaleziska pojawiły się podczas dużych prac budowlanych i archeologicznych w centrum Warszawy.
Konserwatorzy, którzy obejrzeli metalowy element wydobyty spod chodnika przy ul. Sienkiewicza, ustalili, że zamykał wejście do dawnej stacji transformatorowej sprzed ponad wieku. Pod nim nie zachowała się już użytkowa komora, bo miejsce przez lata wypełnił gruz po kolejnych zmianach w tej części śródmieścia.
Zabytkowa pokrywa ma ponad 30 cm wysokości i 150 cm szerokości. Waży więcej niż pół tony, a mimo wieku zachowała się w dobrym stanie, z niewielkimi śladami uszkodzeń i rdzy.
WIDEOWyjątkowy grób na statku. Przypadkowe odkrycie w południowej Norwegii
Na miejscu przeprowadziliśmy oględziny, obiekt został skatalogowany i może zostanie wkomponowany w inwestycję, jaka jest tam prowadzona - powiedział PAP mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków Marcin Dawidowicz.
Znalezisko pojawiło się podczas przebudowy kwartału ulic Złotej, Zgody, Jasnej i Sienkiewicza, prowadzonej pod szyldem Nowego Centrum Warszawy. Miasto likwiduje tam parkingi i urządza skwery oraz szpalery drzew. Prace na ulicach Zgody i Złotej już się zakończyły, a reszta robót ma potrwać do jesieni 2026 r.
Plac Piłsudskiego i plakat okupacyjny
Drugie odkrycie przyniosły badania na Placu Piłsudskiego, gdzie trwają przygotowania do odbudowy m.in. Pałacu Saskiego. Archeolodzy natrafili tam na fragmenty niemieckiego plakatu propagandowego z czasów okupacji. Widać na nim Hitlera, a zachowany napis po białorusku oznacza "Hitler wyzwoliciel".
Sławomir Kuliński ze spółki Pałac Saski wyjaśnił, że plakat powstał na potrzeby Generalnego Okręgu Białoruś w ramach Reichskommissariat Ostland. Taki przekaz miał przedstawiać niemiecką inwazję z 1941 r. jako wyzwolenie od bolszewików i Stalina. Jak wynika z informacji przekazanych przez rzecznika, identyczny portret kierowano też na Ukrainę, ale z ukraińskim napisem.
Kuliński mówił też PAP, że badacze znaleźli większą liczbę nadpalonych fragmentów. Według tej relacji ktoś najpewniej zrzucił plakaty na stertę i je podpalił, ale ogień w środku został przyduszony, dlatego część materiału ocalała. Na tym samym terenie wcześniej odsłonięto m.in. różę wiatrów Bohdana Pniewskiego, oryginalny bruk oraz płyty granitowe z lat 30. XX w.