Radosław Sikorski podczas wystąpienia w Council on Foreign Relations w Nowym Jorku powiedział, że Polska otrzymuje sygnały o planach Rosji, których szczegółów nie ujawnia ze względu na źródła. Wicepremier mówił także o ryzyku ataków pod obcą flagą oraz o obawach Białorusinów przed wciągnięciem ich kraju do wojny.
Szef polskiego MSZ wymienił Narwę w Estonii jako miejsce, w którym większość mieszkańców stanowią Rosjanie. Wskazał też, że podobna sytuacja występuje w części miast Łotwy. Jego zdaniem jednym z możliwych celów Moskwy byłoby stworzenie połączenia lądowego między Białorusią a obwodem królewieckim przez terytorium Litwy.
Rosję stać na wojnę z NATO? "Zrobić szkodę, jak najbardziej"
W państwach bałtyckich odsetek etnicznych Rosjan jest szczególnie wysoki w kilku ośrodkach:
- w estońskiej Narwie stanowią oni ok. 84 proc. mieszkańców, w Sillamäe ok. 82 proc., a w Kohtla-Järve ok. 70–72 proc.;
- w Tallinnie odsetek ten wynosi ok. 34 proc.;
- na Łotwie w Dyneburgu Rosjanie stanowią ok. 47–48 proc. mieszkańców, w Rydze ok. 34–35 proc., a w Jelgavie i Lipawie odpowiednio ok. 24–26 proc. i 25–27 proc.;
- na Litwie najwięcej mieszka ich w Wisaginie, gdzie stanowią ok. 47–48 proc. ludności, natomiast w Kłajpedzie jest ich ok. 16–19 proc., a w Wilnie ok. 10 proc.
Gen. Komornicki o możliwej prowokacji
Gen. Leon Komornicki ocenił, że obecność rosyjskiej ludności w wybranych miastach może zostać wykorzystana przez Moskwę. Według wojskowego możliwe byłyby prowokacje pod obcą flagą albo demonstracje związane z poczuciem nierównego traktowania. Następnie działania hybrydowe mogłyby przejść w operację wojskową.
Generał skrytykował jednocześnie sposób prowadzenia publicznej debaty o zagrożeniu. Jego zdaniem politycy i wojskowi przedstawiają kolejne deklaracje, ale nie definiują wystarczająco dokładnie charakteru rosyjskiej agresji. Twierdził także, że Polska i NATO nie mają jeszcze odpowiedniej strategii reagowania na tego rodzaju działania.
Nie wiadomo, co zrobią kraje europejskie położone daleko na Zachodzie. Wtedy powstanie dylemat i właśnie to chce przetestować Rosja. A jeśli art. 5 NATO nie zadziała skutecznie, straci rację bytu – wskazał rozmówca "Faktu".
W ocenie Komornickiego atak na państwa bałtyckie miał być planowany przez Rosję od początku pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. Zakładany cel to przekształcenie działań hybrydowych w ograniczony konflikt zbrojny oraz odcięcie Litwy, Łotwy i Estonii od przesmyku suwalskiego.
Przesmyk suwalski i reakcja NATO
Gen. Komornicki zwrócił uwagę, że Rosja gromadzi potencjał przy granicy Białorusi z państwami bałtyckimi i prowadzi ćwiczenia z białoruskimi siłami. Skala tych manewrów ma być mniejsza niż przed 2022 r., ale według wojskowego wystarczająca do próby odcięcia państw bałtyckich od pozostałych krajów NATO i utworzenia połączenia z obwodem królewieckim.
Generał wskazał, że państwa NATO powinny wcześniej przygotować konkretny plan działania. Wymienił między innymi: rozmieszczenie i wykorzystanie niezbędnych zasobów, sposób funkcjonowania obrony cywilnej, przygotowanie psychologiczne społeczeństwa i ocenę, czy w razie kryzysu skutecznie zadziała art. 5 NATO.
Komornicki zaznaczył, że Rosja mogłaby chcieć sprawdzić, jak Sojusz zareaguje w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone są zaangażowane w konflikt na Bliskim Wschodzie i muszą brać pod uwagę także zagrożenia związane z Chinami oraz Tajwanem. Jego zdaniem nie można wykluczyć, że część państw zachodnioeuropejskich miałaby wątpliwości co do skali i charakteru odpowiedzi.
Nie chodzi o przewidywanie, że taki scenariusz na pewno się wydarzy, lecz o przygotowanie, które sprawi, że Władimir Putin nie zdecyduje się go zrealizować – stwierdził gen. Komornicki w rozmowie z "Faktem".
Generał uważa, że ewentualny konflikt nie powinien oznaczać natychmiastowego zaangażowania Polski jako pierwszego państwa. W jego ocenie główną odpowiedzialność za działania w takim przypadku powinna ponosić Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Polska, ze względu na granicę z Rosją, powinna zachować ostrożność, jeśli nie byłoby pewności, że pozostali sojusznicy również podejmą działania.