Grabarz wyszedł z pogrzebu. Ten jedyny raz "nie dał rady"

Mateusz Domański
Robert Konieczny.Robert Konieczny.
Źródło zdjęć: © YouTube | Chodzą słuchy, TVN

Robert Konieczny od lat pracuje w branży funeralnej, ale jeden pogrzeb zapamiętał szczególnie. Podczas pożegnania trzyletniej dziewczynki jej matka próbowała wyciągnąć córkę z trumny. Konieczny przyznał, że nie zdołał zostać na ceremonii do końca. O jego wspomnieniach z podcastu "Chodzą Słuchy" pisze Eska Poznań.

Konieczny opowiedział o tym wydarzeniu w rozmowie z Małgorzatą Tomaszewską. Jak wspominał, odebrał ciało dziewczynki ze szpitala, przygotował je do pochówku, a następnie uczestniczył w organizacji pogrzebu. Pamięta moment, w którym ubierał dziecko i wkładał je do białej trumny razem z misiem.

Bardzo trudny okazał się dla nigo widok rodziny w kaplicy. - Pamiętam, co działo się w kaplicy, jak zareagowali rodzice, zwłaszcza mama - mówił Konieczny w wypowiedzi przytoczonej przez Eskę Poznań. Po chwili dodał: - Mama wyciągała tę dziewczynkę z trumienki.


DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Powrót do tamtych wydarzeń tak go poruszył, że na moment przerwał rozmowę. Opowiedział też o starszym bracie trzylatki, który płakał podczas pogrzebu.

"Musiałem odejść"

Konieczny zdołał opuścić trumnę do grobu, lecz nie był już w stanie wykonywać pozostałych obowiązków, w tym odbierać wieńców.

Musiałem odejść, bo nie dałem rady. To był jedyny pogrzeb, z którego pod koniec odszedłem - przyznał.

Jak podkreślił, nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się opuścić miejsca pochówku z powodu własnych emocji.

Pamięć o dziewczynce pozostała z nim także po ceremonii. Konieczny opowiadał, że kiedy odwiedza cmentarz, na którym ją pochowano, podchodzi do jej grobu i zapala znicz.

Wybrane dla Ciebie