Pacjent czekał 53 godziny na SOR-ze. Konieczna była amputacja

Agnieszka Potoczny-Łagowska
Korytarz w szpitaluPacjent z cukrzycą czekał 53 godziny na SOR-ze. Konieczna była amputacja (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Aleksandra Kopka przywiozła ojca z gorączką i zakażoną stopą na SOR Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Mężczyzna czekał ok. 12 godzin na miejsce do leżenia, a na oddział chirurgii naczyniowej trafił dopiero po blisko 53 godzinach. Konieczna była amputacja palca u nogi. O sprawie informuje Eska.pl.

Jak relacjonowała Aleksandra Kopka w rozmowie z Eska.pl, starszy mężczyzna leczy się z powodu cukrzycy. Problemy zaczęły się od niewielkiego pęcherza na stopie - podczas nieobecności żony i córki (przebywały na wyjeździe – przyp.) rana szybko się pogłębiła. Po powrocie bliscy zastali u chorego rozległy stan zapalny, któremu towarzyszył nieprzyjemny zapach.

Rodzina zorganizowała oczyszczenie rany oraz antybiotykoterapię dla seniora. Próby szybkiego umówienia wizyty u chirurga w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia nie przyniosły jednak rezultatu. Według relacji Eska.pl, zmianę na nodze ponownie opracowano, ale niestety stan pacjenta nadal się pogarszał. Pojawiła się gorączka.


DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Pacjent z cukrzycą czekał 53 godziny na SOR-ze. Konieczna była amputacja

W poniedziałek o godz. 11 Aleksandra Kopka zawiozła ojca do Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Jak podawała dla rozgłośni, mężczyzna z gorączką i poważnie zakażoną stopą przez ok. pół doby czekał na miejsce do leżenia. Na oddział chirurgii naczyniowej przeniesiono go dopiero w środę o godz. 16.

Według relacji córki w tym czasie pacjent cierpiał z powodu rany, a warunki na SOR-ze były bardzo trudne. Kobieta twierdziła, że po rozdzieleniu z rodziną ojciec nie miał możliwości otrzymywania jedzenia. Wskazywała także na problemy z zachowaniem higieny, przepełnienie oddziału oraz niewłaściwe, w jej ocenie, traktowanie chorych.

Na SOR-ze nie ma szacunku dla pacjenta – mówiła dla Eska.pl Aleksandra Kopka.

Kobieta podkreślała, że rodzina czuła bezradność mimo wcześniejszych prób zorganizowania pomocy. Jej zdaniem oczekiwanie na leczenie było szczególnie trudne, ponieważ bliscy nie wiedzieli, kiedy pacjent otrzyma specjalistyczną opiekę.

Konieczna była amputacja palca

Po przyjęciu na chirurgię naczyniową leczenie przebiegło sprawniej. Lekarze uznali jednak, że stan tkanek wymaga amputacji palca u nogi. Zabieg odbył się bez komplikacji, a mężczyzna zaczął odzyskiwać siły. Jego córka pozytywnie oceniała opiekę na oddziale docelowym, ale nadal zastanawiała się, czy szybsza pomoc mogła zapobiec operacji.

Nie wiem, czy ten czas sprawił, że trzeba było odjąć palec. Na pewno nie pomógł – mówiła rozgłośni kobieta.

NFZ wskazuje placówki leczące trudno gojące się rany

Eska.pl zwróciła się do władz Szpitala Bielańskiego z pytaniami o przyczyny tak długiego oczekiwania oraz zgodność postępowania ze standardami. Do momentu publikacji swojego artykułu nie otrzymała jednak odpowiedzi od placówki.

Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ przypomniał rozgłośni, że osoba z ostrymi powikłaniami stopy cukrzycowej może zgłosić się na SOR lub izbę przyjęć. Po badaniu lekarskim powinna trafić na właściwy oddział zabiegowy.

Na Mazowszu – jak wymienia Eska.pl – działa także program leczenia trudno gojących się ran, którego celem jest ograniczanie liczby amputacji. Świadczenia oferują:

  • Szpital Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie,
  • Mazowiecki Szpital Specjalistyczny w Ostrołęce,
  • SPZOZ w Siedlcach.

Po operacji stan ojca Aleksandry Kopki poprawił się. Rodzina – jak podaje Eska.pl – nadal pozostaje jednak z pytaniem, czy wcześniejsza interwencja mogła zmienić przebieg całego leczenia.

Wybrane dla Ciebie