Rosyjskie siły na północy Ukrainy mogą zostać częściowo przesunięte w rejon Łymanu w obwodzie donieckim, a ich miejsce w obwodzie sumskim lub charkowskim mieliby zająć wojskowi z Korei Północnej. Taki wariant opisuje Instytut Studiów nad Wojną, powołując się na źródło śledzące aktywność rosyjskiego zgrupowania wojsk "Północ" – podaje ukraińska agencja Unian.
Źródło cytowane przez ISW przekazało, że część rosyjskich oddziałów na północy Ukrainy mogłaby opuścić dotychczasowe pozycje. Chodzi o wzmocnienie obrony w rejonie Łymanu.
ISW zaznacza, że te informacje pozostają niezweryfikowane. – Nie możemy potwierdzić twierdzeń tego źródła i nie obserwujemy żadnych oznak działań północnokoreańskich wojsk w Ukrainie – napisano w raporcie analityków.
Jak podaje ISW, żołnierze z Korei Północnej mieli już walczyć z Ukrainą w celu zdobywania doświadczenia.
Analitycy ISW oceniają, że każde potencjalne rozmieszczenie północnokoreańskich sił w Ukrainie oznaczałoby wyraźną eskalację udziału Korei Północnej w wojnie. W ich ocenie taki krok mógłby też skłonić społeczność międzynarodową, w tym Koreę Południową, do przeglądu dotychczasowych stanowisk politycznych.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił, że Rosja przygotowuje się na przyjęcie do 50 tys. północnokoreańskich wojskowych. W sierpniu ukraiński wywiad wojskowy informował natomiast, że Korea Północna wysłała do Rosji kolejnych żołnierzy, a ich liczba ma wynosić już 8,5 tys. osób. W tej grupie miał znaleźć się m.in. pododdział odpowiedzialny za obsługę dronów, zdolny do ataków na cele w Ukrainie.