Kartka za wycieraczką. Strażnicy wlepili mandat i odjechali. Pomógł przechodzień

Niecodzienne i potencjalnie groźne zdarzenie w Świnoujściu. Samochód bez zaciągniętego hamulca ręcznego stoczył się na jezdnię. Choć na miejscu pojawili się strażnicy miejscy, ich interwencja ograniczyła się do wypisania wezwania. Prawdziwym ratunkiem dla sytuacji okazał się dopiero przypadkowy świadek.

.Kartka za wycieraczką. Strażnicy wlepili mandat i odjechali. Pomógł przechodzień
Źródło zdjęć: © Facebook
Edyta Tomaszewska

Chwila nieuwagi mogła doprowadzić do poważnego wypadku. W okolicach sanatorium "Rusałka" w Świnoujściu zaparkowane auto – pozostawione bez zaciągniętego hamulca ręcznego oraz bez wrzuconego biegu – zaczęło samoczynnie staczać się wprost na jezdnię.

Przed zjazdem w dół w kierunku ulicy Słowackiego pojazd uratowało jedynie zagłębienie w nawierzchni, w którym zablokowało się jedno z kół.

Mandat za wycieraczką i auto na środku drogi

Wkrótce przy pojeździe zjawili się funkcjonariusze Straży Miejskiej. Jednak zamiast zabezpieczyć stwarzający zagrożenie pojazd lub zepchnąć go w bezpieczne miejsce, mundurowi poprzestali na standardowej procedurze: wypisali mandat/wezwanie, umieścili je za wycieraczką i odjechali, pozostawiając stoczone auto na środku jezdni.


WIDEO
Obserwowali kierowców z powietrza. Posypały się mandaty

Sytuację w mediach społecznościowych nagłośnił pan Paweł na lokalnej grupie "Świnoujście Info":

Drodzy Strażnicy Miejscy, na drugi raz troszkę więcej wyrozumiałości i inicjatywy. Auto pozostawione bez ręcznego i biegu wytoczyło się na drogę koło Rusałki. Na szczęście jedno koło wpadło w zagłębienie asfaltu i zatrzymało samochód. Wystarczyłoby, aby inne auto stuknęło ten samochód i zjechało w dół do Słowackiego i doprowadziłoby do tragedii. Straż Miejska wlepiła mandat i zostawiła samochód na środku drogi… a wystarczyłaby odrobina chęci… ehhh – relacjonuje autor wpisu.

Pomocna dłoń i wymowna kartka

Gdy służby zawiodły, sprawy w swoje ręce wziął mieszkaniec. Zabezpieczył on pojazd przed dalszym toczeniem, przepchnął go na wyznaczone miejsce parkingowe i podłożył pod koła kamienie.

Oprócz mandatu od strażników, kierowca po powrocie zastał za drugą wycieraczką odręcznie napisaną notatkę:

Drogi kierowco, auto zostawia się na biegu i ręcznym. Straż Miejska wlepiła ci mandat i zostawiła na środku drogi! Ustawiłem Ci auto na parkingu, ale masz kamienie pod kołami!

Incydent wywołał falę komentarzy w sieci. Mieszkańcy zwracają uwagę na dwie kwestie: z jednej strony na rażące niedopatrzenie właściciela pojazdu, który nie zabezpieczył auta na pochyłym terenie, a z drugiej – na postawę strażników miejskich, którzy zamiast usunąć bezpośrednie niebezpieczeństwo w ruchu drogowym, poprzestali na formalnym ukaraniu kierowcy.

Wybrane dla Ciebie