Od 23 kwietnia 2025 r. cała Polska żyje sprawą Mai Kowalskiej (ojciec ofiary wyraził zgodę na publikację jej wizerunku). 16-latka zaginęła po tym, gdy wyszła na spotkanie z 17-letnim Bartoszem G. Tydzień później ciało nastolatki znaleziono niedaleko firmy, która należy do rodziny oskarżonego. Zwłoki były zmasakrowane.
Śledczy o zabójstwo oskarżyli 17-letniego G. Chłopak został sprowadzony z Grecji po skomplikowanej procedurze ekstradycyjnej, która trwała kilka miesięcy. Nastolatkowi za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi 30 lat pozbawienia wolności (w chwili popełnienia czynu był nieletni). Bartosz G. konsekwentnie nie przyznaje się do winy.
WIDEOMorderstwo na UW. Rozmawialiśmy ze studentem wydziału prawa
Dowody zebrane przez śledczych są jednak bardzo mocne. To m.in. relacje znajomych G. i 16-letniej Mai Kowalskiej oraz logowania telefonu. "Uwaga!" TVN ujawniła, że w materiale dowodowym znajdują się także nagrania, na których widać moment zbrodni. Oskarżony (którego proces ma ruszyć niedługo w Sądzie Okręgowym w Płocku) miał ciągnąć nagą dziewczynę za włosy, a następnie okładał głowę ofiary kijem oraz łopatą.
Z nagrań wynika, że G. po dokonaniu zbrodni chciał spalić zwłoki. W czasie dokonywania morderstwa 17-latek miał głaskać psa.
Wydaje mi się, że nie będę chciał ich nigdy oglądać. Wiem, że są drastyczne. Znam opis tych nagrań. Zdaję sobie sprawę, co na nich jest. Ale mam wątpliwości, czy moja psychika wytrzymałaby to. A ja naprawdę jestem bardzo zmęczony psychicznie. Walczę o sprawiedliwość od pierwszego dnia po śmierci Mai - mówi o2.pl o2.pl Jarosław Kowalski.
Ojciec zamordowanej Mai z Mławy przyznaje, że sam fakt istnienia nagrań jest dla niego obciążeniem psychicznym, ale zdaje sobie sprawę, że prowadzi do bezwzględnego skazania Bartosza G. Kowalski jest spokojny, że 17-latek usłyszy wyrok za zbrodnię. Jednak przyznaje, że tylko maksymalny wymiar kary może być dla niego satysfakcjonujący - Jeżeli o satysfakcji w ogóle można mówić - dodaje w rozmowie z o2.pl.
Jedyny wyrok, który mogę uznać to 30 lat pozbawienia wolności bez możliwości wcześniejszego skrócenia kary (maksymalny przewidziany przez kodeks karny - przyp. red.) W każdym innym przypadku będę apelować. Będę walczył dalej - zaznacza Jarosław Kowalski.
Jednocześnie ojciec Mai przyznaje, że "sprawiedliwości w tym przypadku nie będzie", a każdy wyrok dla Bartosza G. będzie w jego mniemaniu za niski.
Bartosz G. nie jest człowiekiem. On jest popsuty do szpiku kości. Zresztą, tak jak cała jego rodzina - tłumaczy w rozmowie z o2.pl.
Ojciec Mai czeka na proces. Takie zdanie ma o rodzinie Bartosza G.
Ojciec Mai przyznaje, że nadal nikt z rodziny Bartosza G. go nie przeprosił. Co więcej, dotychczas matka 17-latka, Katarzyna G. pisała w sieci hejterskie komentarze przeciwko Mai i jej ojcu (została za to nieprawomocnie skazana w procesie cywilnym). Z relacji Jarosława Kowalskiego wynika też, że wysyłała jemu i jego pełnomocnikowi nagrania, na których kieruje wobec mężczyzn groźby karalne.
Jego matka obrażała mnie w sieci. Oczerniała. Teraz to ustało. Jestem ciekaw, dlaczego. Ale pamiętajmy, że on ma dwoje rodziców, dziadków. Ktoś go wychowywał. Był z nim. To są źli ludzie, którzy nie chcą wziąć odpowiedzialności za tego potwora. Nadal nikt z nich mnie nie przeprosił - tłumaczy ojciec Mai w rozmowie z o2.pl.
Jednocześnie mężczyzna podkreśla, że rodzina Bartosza G. powinna ponieść moralną odpowiedzialność za to, czego miał dokonać 17-latek. - Przecież to jego rodzina go ukształtowała. Miała wpływ na to, kim się stał - wskazuje ojciec zamordowanej Mai.
Jarosław Kowalski, który od początku zaangażował się w nagłośnienie sprawy morderstwa jego córki przyznaje, że z niecierpliwością czeka na proces Bartosza G. Nie ma wątpliwości, że da mu on poczucie ulgi.
Czekam na ten proces. To będzie dla mnie taki moment kulminacyjny. Walczę o jego rozpoczęcie od pierwszego dnia. Od początku procedury ekstradycyjnej. To już ponad rok ciężkiej bitwy. Teraz czuję coś w rodzaju ulgi - tłumaczy.
Czy Jarosław Kowalski spojrzy Bartoszowi G. w oczy? Ojciec Mai nie ma wątpliwości, że będzie próbował.
Chcę spojrzeć Bartoszowi G. w oczy. I będę musiał. Tylko on dla mnie nie jest człowiekiem. Nawet nie zwierzęciem, bo zwierzęta się tak nie traktują. Jest powietrzem. Będę próbował na niego patrzeć. Czy jednak się tego spojrzenia obawiam? Sam nie wiem. Ciężko mi powiedzieć, jak się zachowam w sytuacji, gdy do tego dojdzie - wyznaje ojciec Mai.