Do tragedii doszło we wtorkowy poranek, 1 września, tuż przed godz. 9:00. Ciężarówka marki Scania, kierowana przez 31-letniego Dominika D., poruszała się prawym pasem A1 w rejonie, gdzie prowadzone były prace drogowe.
Według ustaleń służb pojazd ciężarowy najechał na samochody stojące na pasie technicznym oraz na pracowników wykonujących prace serwisowe. Na miejscu zginęły cztery osoby - najmłodszy mężczyzna miał 20 lat, a najstarszy 62 lata.
Kolejnych czterech mężczyzn przetransportowano do szpitali w stanie ciężkim. Kierowca ciężarówki nie odniósł obrażeń.
Kierowca pod wpływem narkotyków
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek przekazał, że 31-letni kierowca, Dominik D., został zatrzymany na miejscu zdarzenia. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy, ale dodatkowo pobrano mu krew do badań toksykologicznych.
Jak informuje RMF FM, we krwi kierowcy ciężarówki wykryto substancję psychoaktywną. Mowa o klefedronie, syntetycznym narkotyku. Jak wynika z ustaleń rozgłośni, stężenie tej substancji pozwala stwierdzić, że w chwili wypadku kierowca znajdował się pod wpływem środków psychoaktywnych.
Prok. Tomasz Ozimek potwierdził tę informację w rozmowie z Wirtualną Polską:
Mężczyzna usłyszał zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Śledczy wskazują, że przyczyną tragedii było naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym: kierowca nie zachował należytej ostrożności i wjechał w zaparkowane pojazdy oraz pracowników.
Dominik D. przyznał się do spowodowania katastrofy, stwierdził jednak, że nie pamięta, w jakich okolicznościach ciężarówka, którą prowadził, wjechała w grupę robotników.
Wcześniej rzecznik prokuratury przekazał "Faktowi", że "31-latkowi przedstawiono dodatkowo zarzut ukrywania w kabinie użytkowanego przez siebie pojazdu dokumentów w postaci dwóch kart kierowców, które były wystawione na nazwiska innych osób". Prokuratura będzie ustalać, czy karty mogły zostać wykorzystane w nielegalny sposób.