"Nic cię teraz nie uratuje". Mocne słowa do Trumpa. Krytyk grzmi
Najnowsze decyzje polityczne prezydenta Donalda Trumpa ponownie wywołały burzliwą debatę w Stanach Zjednoczonych. Jak podaje alternet.org, część komentatorów konserwatywnych otwarcie krytykuje działania własnego obozu, wskazując na ich potencjalnie odwrotny skutek.
Jednym z najostrzejszych głosów jest Rick Wilson, były doradca republikańskiego kolegi Trumpa, prezydenta George'a H. W. Busha. Jego zdaniem najnowsze rozporządzenie dotyczące głosowania korespondencyjnego to nie tylko zmiana przepisów, ale poważna ingerencja w mechanizmy demokratyczne.
Wilson ocenił, że działania te wpisują się w schemat charakterystyczny dla Trumpa – podważanie istniejących rozwiązań w momencie, gdy sytuacja polityczna staje się niekorzystna. Jednocześnie podkreślił, że inicjatywa może okazać się nie tylko kontrowersyjna, ale też nieskuteczna.
Ryzyko politycznego "strzału w stopę"
Według krytyków problem polega na tym, że ograniczenia dotyczące głosowania korespondencyjnego mogą uderzyć również w wyborców Partii Republikańskiej, którzy sami korzystają z tej formy udziału w wyborach.
Wilson zwrócił uwagę, że jeśli przepisy zostaną zakwestionowane w sądach, a jednocześnie część elektoratu zniechęci się do głosowania korespondencyjnego pod wpływem wcześniejszej retoryki, może to przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. W jego ocenie to przykład sytuacji, w której polityczna strategia obraca się przeciwko jej autorom.
Obawy przed wyborami w 2026 roku
Jak podaje alternet.org, krytycy wskazują, że działania wokół systemu wyborczego mogą wynikać z obaw przed nadchodzącymi wyborami środka kadencji w 2026 roku. Według Wilsona nie chodzi o realne zagrożenie fałszerstwami – na które brak dowodów – lecz o polityczną kalkulację. Wilson dodał: "Jak mówi poeta i filozof DJ Kahled: Gratulacje. Sam siebie oszukałeś".
Szerszy kontekst polityczny
Wilson już wcześniej atakował Trumpa. W swoim cotygodniowym podcaście Lincoln Project w zeszłym miesiącu powiedział, że Trump całkowicie nie zdołał odwrócić uwagi opinii publicznej od skandalu związanego z jego powiązaniami z Jeffreyem Epsteinem.
Jest taki moment w historii każdego nieudanego strongmana, gdy hałas cichnie, poplecznicy milkną i wymykają się z sali tronowej po raz ostatni, zanim zacznie się strzelanina. Jest moment, gdy dworscy błaźni przestają się śmiać z każdego żartu Drogiego Przywódcy, a rzeczywistość wdziera się przez pozłacane ściany. Problemy polityczne Trumpa są poważne "teraz" - powiedział.
"Nic cię teraz nie uratuje, Donald. Nie wojna. Nie kłamstwa" - dodał Wilson.