O sytuacji poinformował Baltic Rescue Team, którego polscy ratownicy pracują na plażach w Sozopolu razem z miejscową ekipą. Zespół opublikował nagranie i opisał rozmowę jednego ze swoich ratowników, Kacpra, z turystką. We wpisie przekazano, że to Ukrainka. Na nagraniu słychać wyraźny wschodni akcent.
Kobieta nie potrafiła zrozumieć, dlaczego nie może wejść do Morza Czarnego. Kiedy ratownik tłumaczył jej znaczenie czerwonej flagi, odpowiedziała:
Zapłacić pieniądze i nie zobaczyć morza? To jest głupie, nie?
- Proszę mnie ratować, ja daleko nie popłynę - mówiła również kobieta. Ratownik zaś ze spokojem wyjaśniał sytuację. - Ja będę odpowiadać za siebie - zaznaczała zaś kobieta.
Prawo jasno mówi, że jeśli jest czerwona flaga, to obowiązuje całkowity zakaz kąpieli - słyszymy w materiale z ust ratownika.
Później odesłał on kobietę na plażę centralną, tłumacząc, że - z uwagi na inne ułożenie dna - być może tam będzie mogła wejść do wody.
"Morze nie wybacza nawet najmniejszego błędu"
Ratownicy przyznają, że podobne rozmowy prowadzą z turystami regularnie. W swoim wpisie przytoczyli także inne argumenty, które słyszą od osób chcących wejść do wody mimo zakazu: "Umiem pływać", "tylko na chwilę", "tylko po pas".
Morza nie interesuje, ile zapłaciłeś za wakacje. Nie interesuje go, jak dobrze pływasz. Morze nie wybacza nawet najmniejszego błędu - podkreślił Baltic Rescue Team.
Sprawa nie jest jedynie kwestią ostrożności ratowników. 25 sierpnia polski konsul w Bułgarii wydał specjalne ostrzeżenie dotyczące warunków na tamtejszym wybrzeżu Morza Czarnego.
W komunikacie podkreślono wprost, że czerwona flaga oznacza zakaz kąpieli, a nie jedynie zalecenie. Zwrócono również uwagę na niebezpieczne prądy wsteczne, które mogą w krótkim czasie porwać w głąb morza.
Posłuchaj ratownika. On nie chce zepsuć Ci wakacji. Chce, żebyś bezpiecznie wrócił do domu - zaapelował Baltic Rescue Team.