"Nie drzeć się jak orangutany". Nie wytrzymali. I nagle taka odpowiedź

Pani Wioletta pokazała na Facebooku zdjęcia dwóch karteczek wywieszonych na klatce schodowej. Są to dwie "prośby". Niewątpliwie trudno jest przejść obok nich obojętnie.

Problemy sąsiedzkie. Wywiesili karteczkę.Problemy sąsiedzkie. Wywiesili karteczkę.
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | NurPhoto
Mateusz Domański

Treść pierwszej karteczki jest zdecydowanie dłuższa. "W imieniu mieszkańców bloku przy ul. Pana Tadeusza [zamazane] uprzejmie zwracamy się z prośbą do sąsiadów spod lokalu [zamazane] posiadających bogato rozwinięte życie erotyczne oraz lubiących organizować imprezy" - czytamy na wstępie.

Następnie przedstawiono kilka punktów:

  1. Nie każdy mieszkaniec tego bloku chce uczestniczyć w ceremoniale Państwa stosunku, zatem prosimy o nieco większą dyskrecję w trakcie jego wykonywania;
  2. Jeżeli chcecie Państwo dać upust swoim emocjom podczas uniesień miłosnych, prosimy nie drzeć się jak orangutany, zwłaszcza jeśli są to godziny nocne i poranne; mieszkańcy chcą się wyspać!
  3. Szanowna sąsiadko - blok to nie opera, w której to swobodnie można przechodzić do wysokiego "C" i oczekiwać na oklaski udanego orgazmu;
  4. Wasze uniesienia to stały numer, który stał się już żenujący;
  5. Zgodnie z regulaminem budynku obowiązuje cisza nocna w godzinach 22.00 – 06.00, dlatego prosimy o jej zachowanie i wyłączenie muzyki.
Prosimy o uszanowanie i dostosowanie się do prośby mieszkańców, mając na uwadze zwłaszcza dzieci mieszkające w budynku, które naprawdę nie muszą słuchać Państwa wrażeń seksualnych. Informujemy również, że jeżeli nie dostosujecie się Państwo do prośby, zostaną o tym poinformowane odpowiednie służby i instytucje - podsumowali sąsiedzi.

"Więcej odwagi"

Na karteczkę odpowiedział... "nieoburzony sąsiad z góry".

Więcej odwagi, anonimowy prosicielu! Swoje prośby podpisujemy. Z tego, co pamiętam, nikt nie konsultował ze mną powstania pierwszej karteczki, więc proszę mnie wykluczyć z szanownego grona oburzonych. Może najpierw lepiej pójść i porozmawiać osobiście? A nie, to jednak cięższe niż napisanie karteczki - skwitował.
Wybrane dla Ciebie