"Nie drzeć się jak orangutany". Nie wytrzymali. I nagle taka odpowiedź
Pani Wioletta pokazała na Facebooku zdjęcia dwóch karteczek wywieszonych na klatce schodowej. Są to dwie "prośby". Niewątpliwie trudno jest przejść obok nich obojętnie.
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | NurPhoto
Treść pierwszej karteczki jest zdecydowanie dłuższa. "W imieniu mieszkańców bloku przy ul. Pana Tadeusza [zamazane] uprzejmie zwracamy się z prośbą do sąsiadów spod lokalu [zamazane] posiadających bogato rozwinięte życie erotyczne oraz lubiących organizować imprezy" - czytamy na wstępie.
Następnie przedstawiono kilka punktów:
- Nie każdy mieszkaniec tego bloku chce uczestniczyć w ceremoniale Państwa stosunku, zatem prosimy o nieco większą dyskrecję w trakcie jego wykonywania;
- Jeżeli chcecie Państwo dać upust swoim emocjom podczas uniesień miłosnych, prosimy nie drzeć się jak orangutany, zwłaszcza jeśli są to godziny nocne i poranne; mieszkańcy chcą się wyspać!
- Szanowna sąsiadko - blok to nie opera, w której to swobodnie można przechodzić do wysokiego "C" i oczekiwać na oklaski udanego orgazmu;
- Wasze uniesienia to stały numer, który stał się już żenujący;
- Zgodnie z regulaminem budynku obowiązuje cisza nocna w godzinach 22.00 – 06.00, dlatego prosimy o jej zachowanie i wyłączenie muzyki.
Prosimy o uszanowanie i dostosowanie się do prośby mieszkańców, mając na uwadze zwłaszcza dzieci mieszkające w budynku, które naprawdę nie muszą słuchać Państwa wrażeń seksualnych. Informujemy również, że jeżeli nie dostosujecie się Państwo do prośby, zostaną o tym poinformowane odpowiednie służby i instytucje - podsumowali sąsiedzi.
"Więcej odwagi"
Na karteczkę odpowiedział... "nieoburzony sąsiad z góry".
Więcej odwagi, anonimowy prosicielu! Swoje prośby podpisujemy. Z tego, co pamiętam, nikt nie konsultował ze mną powstania pierwszej karteczki, więc proszę mnie wykluczyć z szanownego grona oburzonych. Może najpierw lepiej pójść i porozmawiać osobiście? A nie, to jednak cięższe niż napisanie karteczki - skwitował.