Tysiące ton na dnie Bałtyku. "Toksyczna bomba". Naukowcy alarmują
Od lat na dnie Morza Bałtyckiego zalegają ogromne ilości niewypałów i zatopione wraki. Problem ten przyciąga uwagę naukowców, którzy ostrzegają przed skutkami rdzy niszczącej powłoki rakiet, bomb i pocisków. Niebezpieczne substancje trafiają do środowiska i mogą wpływać na zdrowie ludzi oraz morskich zwierząt. Badacze alarmują o coraz większym ryzyku dla morskiego środowiska.
Najważniejsze informacje
- Naukowcy z kilku krajów badają wpływ zatopionej amunicji w Bałtyku na środowisko.
- Szczególne zagrożenie stanowi wrak tankowca Franken pełen paliwa.
- Zatopione materiały wybuchowe wprowadzają do wody toksyczne substancje, kumulujące się w organizmach morskich.
Coraz większe zagrożenie z dna Bałtyku
Specjaliści alarmują, że rdza przyspieszana przez słoną wodę powoduje stopniowe uwalnianie do morza takich substancji jak trotyl i ostrzegają przed "toksyczną bombą z opóźnionym zapłonem". Jak podaje "Wprost", naukowcy z Polski, Niemiec i Litwy już od marca prowadzą skoordynowane badania w najbardziej zanieczyszczonych obszarach. W tym celu wyruszył z Kolonii specjalny statek badawczy, by sprawdzić m.in. wraki niszczyciela, kutra torpedowego czy trałowca.
Tankowiec Franken – największy problem Bałtyku
Oprócz amunicji ogromne zagrożenie stanowi wrak tankowca Franken, który zatonął podczas wojny wraz z dużymi ilościami paliwa. Jak podkreślił Aaron Beck, dowódca ekspedycji, ten tankowiec to "niewątpliwie największy problem".
Badacze ocenili, że wzdłuż samego niemieckiego wybrzeża spoczywa aż 1,6 mln ton niebezpiecznej amunicji. Sprawę komplikuje także fakt, że Bałtyk jest płytkim morzem, co sprzyja koncentracji zanieczyszczeń.
Skutki dla ludzi i środowiska
Już wykryto, że rakotwórcze pozostałości po materiałach wybuchowych odkładają się w morskich organizmach: rybach i skorupiakach. Beck wyjaśnił, że aby doszło do zatrucia u człowieka poprzez spożycie ryb, trzeba byłoby jeść siedem kilogramów dziennie przez rok.
Brak długoterminowego rozwiązania
Chociaż Niemcy zaczęły prace nad utylizacją amunicji, żaden kraj nie zdecydował się jeszcze na trwałe finansowanie na szeroką skalę. Jak podkreśla "Wprost", wielu ekspertów apeluje, że bez współpracy międzynarodowej sprawa zatopionej bomby z opóźnionym zapłonem nie zostanie rozwiązana skutecznie.