"Nie pozwolimy". Afera w Grojcu. Wrze po odwołaniu proboszcza

Ksiądz Józef Zborek stracił urząd proboszcza parafii w Grojcu po 29 latach. Diecezja bielsko-żywiecka zarzuca mu nieprawidłowości przy przyjmowaniu intencji mszalnych oraz zniszczenie kościelnej dokumentacji. Duchowny odpiera zarzuty, a część parafian zbiera podpisy pod petycją o jego powrót — opisuje "Fakt".

Oświadczenie ks. Proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu.Oświadczenie ks. Proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Grojcu.
Źródło zdjęć: © Facebook | Parafia p.w. Świętego Wawrzyńca w Grojcu
Mateusz Domański

Sprawa trwa od trzech lat. Ksiądz Zborek opuścił parafię nocą 3 października. Przyczyn odwołania przez pewien czas nie podawano publicznie. Duchowny przedstawił swoje stanowisko 13 października, a dzień później oświadczenie opublikowała diecezja. Z obu wynika, że spór dotyczy przede wszystkim ofiar składanych przez wiernych za odprawienie mszy w określonych intencjach.

Według kurii w Grojcu przez lata przyjmowano więcej intencji, niż pozwalają kościelne przepisy. Diecezja twierdzi, że dodatkowe msze odprawiano codziennie, a w niedziele proboszcz celebrował ich nawet sześć. Kapłan może zatrzymać dla siebie stypendium mszalne tylko za jedną mszę dziennie. Ofiary za pozostałe intencje powinny zostać rozdysponowane zgodnie z zasadami diecezji, a same intencje zapisane w księdze.

Kuria podaje, że podczas wizytacji 15 grudnia 2023 r. ksiądz Zborek poinformował o spaleniu bieżącej księgi intencji oraz dokumentów z poprzednich lat. Wszczęto wobec niego postępowanie administracyjne. Duchownego pozbawiono urzędu proboszcza, a za zniszczenie dokumentacji nałożono karę finansową w wysokości 5 tys. zł. Odwołał się do watykańskiej Dykasterii ds. Duchowieństwa, która utrzymała decyzje biskupa. Sam ksiądz twierdzi, że rozstrzygnięcie nie jest prawomocne.

Ks. Zborek zaprzecza, by zatrzymywał pieniądze dla siebie. Utrzymuje, że przeznaczał je na remonty i potrzeby parafii, a pozostałe środki przekazywał kurii. "Fakt" zapytał diecezję, czy korzystała z tych wpłat. W odpowiedzi biuro prasowe przesłało redakcji jedynie link do swojego oświadczenia.

"Nie bał się żadnej pracy"

Część wiernych twardo stoi po stronie byłego proboszcza. W rozmowie z "Faktem" wskazują na prace wykonane przez niego w parafii i domagają się jego przywrócenia. Podpisują w tej sprawie petycję do władz kościelnych.

Kiedy tu przyszedł, nie bał się żadnej pracy. Wszystko, co dziś widać wokół kościoła, powstało dzięki niemu. Trudno znaleźć drugiego takiego proboszcza - mówią parafianie z Grojca w rozmowie z "Faktem".
Nie pozwolimy, żeby takiego człowieka potraktowano w ten sposób na dwa lata przed emeryturą. Z każdej złotówki się rozliczał. Nie zgadzamy się z tym, co go spotkało. To wszystko, co dziś tutaj jest, powstało dzięki jego pracy - dodają.

Po odwołaniu proboszcza w Grojcu wrze. Ludzie stają po stronie księdza i podkreślają, że potrafił doskonale zadbać o kościół i teren przy nim - sam kosił trawę czy odgarniał śnieg.

Wybrane dla Ciebie