O 7 rano rodzice zostawili dziecko pod bramą. Dziewczynka była zapłakana
Dziewięcioletnia dziewczynka bezradnie czekała przed zamkniętym basenem przy ul. Osowskiej w Warszawie. Na szczęście zauważyli ją strażnicy miejscy, którzy pomogli zapłakanemu dziecku przetrwać najgorsze chwile.
W środę 6 maja, tuż po godzinie 7 rano, warszawscy strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego zauważyli pod basenem na Osowskiej małą, zagubioną dziewczynkę.
Zapłakane dziecko rozglądało się bezradnie na lewo i prawo - relacjonują strażnicy.
Gdy strażnicy podjęli rozmowę, okazało się, że dziewczynka miała poczekać w Ognisku Pracy Pozaszkolnej "Jordanek" na zajęcia z pływania, które miały rozpocząć się o 12. Niestety rodzice, którzy przywieźli córkę na basen, wysadzając ją pod "Jordankiem", nie zauważyli, że tego dnia ośrodek był zamknięty.
10-latka na hulajnodze. Koszmarny widok. Aż ją wyrzuciło w powietrze
Zaskoczona dziewczynka nie znała numeru do rodziców i nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Przestraszona stanęła na ulicy i zaczęła płakać. Strażnicy uspokoili dziecko, że wspólnie na pewno rozwiążą ten problem.
W ramach poszukiwań kontaktu do rodziców, poprosili, by dziecko pokazało zawartość plecaka. Co prawda nie było tam numeru do mamy i taty, ale była… pluszowa foczka. Towarzystwo foczki i strażników uspokoiło dziewczynkę.
O ustalenie kontaktu do rodziców poproszono policję. Policjanci poinformowali, że ustalą miejsce przebywania rodziców i przekażą im 9-latkę.
Przy tej okazji przypominamy o zasadności wyposażania dzieci w tzw. opaskę-niezgubkę, na której należy umieścić numer telefonu do rodziców lub bliskich. Dzięki takiej opasce służby lub osoba, która zaopiekuje się dzieckiem, szybko nawiąże z nimi kontakt -przypominają strażnicy.