30 sierpnia 1939 roku Franciszek Honiok został zatrzymany przez Gestapo i przewieziony do koszar policji w Opolu. Następnego dnia trafił do więzienia policyjnego w Gliwicach. Wieczorem, odurzony przez Niemców, został przewieziony do radiostacji przy ówczesnej Tarnowitzerstrasse. Tam zamordowano go w hali maszynowni strzałem w głowę.
Jego ciało miało posłużyć jako dowód rzekomego polskiego ataku na radiostację. Niemcy przygotowywali w ten sposób tzw. prowokację gliwicką - operację mającą stworzyć wrażenie, że to Polacy rozpoczęli działania zbrojne.
Obecnie w miejscu, gdzie doszło do prowokacji gliwickiej, stoi tablica upamiętniająca postać Honioka. Skwer wokół drewnianej wieży nosi jego imię. Na poniższym nagraniu możecie zobaczyć, jak obecnie wygląda miejsce, gdzie 87 lat temu Niemcy przeprowadzali swoją mistyfikację.
WIDEOPierwsza ofiara II wojny światowej. Tak upamiętniają go w Gliwicach
Honiok nie był przypadkową ofiarą. Jego profil polskiego patrioty pasował Niemcom idealnie. Śmierć Franciszka stała się elementem propagandowego uzasadnienia wojny. Kilka godzin później Niemcy rozpoczęli atak na Polskę.
Życiorys Franciszka Honioka
Franciszek Honiok urodził się 28 marca 1899 roku w Łubiu koło Gliwic. Od młodości angażował się w działalność propolską na Górnym Śląsku. W czasie plebiscytu współpracował z Polskim Komitetem Plebiscytowym w Gliwicach. Działał w Oberschlesische Volkspartei. Była to katolicka partia niemiecka, popierana przez Wojciecha Korfantego, która opowiadała się za Polską. W 1921 roku Honiok wziął udział w III powstaniu śląskim.
Jego zaangażowanie miało swoją cenę. Po podziale Górnego Śląska niemieckie bojówki prześladowały polskich działaczy. Honiok wspominał, że kilkakrotnie napadano na jego dom i został ciężko pobity. W 1922 roku uciekł do Polski. Mieszkał w Tarnowskich Górach, a później w Knurowie, gdzie pracował w administracji i należał do Związku Powstańców Śląskich. Po kilku latach wrócił do rodzinnego Łubia.
Nie zrezygnował jednak z polskiej działalności. Rozprowadzał polską prasę, działał w Związku Polaków w Niemczech i w 1938 roku uczestniczył w kongresie tej organizacji w Berlinie. Niemieckie władze pamiętały jego przeszłość i próbowały go wydalić. Honiok odwołał się do Trybunału Rozjemczego działającego przy Lidze Narodów i wygrał sprawę. Niestety, Niemcy mu nie darowali, a jego osobista historia stała jednym z pierwszych elementów największego konfliktu w dziejach.
Pierwsza ofiara bezpośredniej wojny z Niemcami
Warto też pamiętać, że pierwszą bezpośrednią ofiarą konfrontacji z Niemcami był kapral Piotr Konieczka. Był on pierwszym żołnierzem, który oddał za Polskę swoje życie. Konieczka został wysłany w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 roku w celu wzmocnienia placówki granicznej w Jeziorkach koło Piły.
Około godz. 1.00 Niemcy zaatakowali ten punkt. Najpierw padł strzał artyleryjski, potem do akcji ruszyła grupa dywersyjna. Większość Polaków wycofała się. Konieczka został sam z karabinem maszynowym. Oddawał strzały w stronę najeźdźców, jednak sam został ranny po około 20 minutach walki. Niemcy dotarli do placówki i dobili go kolbami karabinów.
Konieczka został pochowany na cmentarzu w Śmiłowie. Jeśli chodzi o Honioka - jego ciało nigdy nie zostało odnalezione.