Wyniósł bombę z ratusza. Chwilę później zmarł. Tajemnica z 1939 r. 

9 września 1939 r. niemieckie samoloty zaatakowały Lublin. Jedna z bomb trafiła w okolice ratusza. Woźny magistratu Jan Gilas wyniósł z budynku niewybuch. Chwilę później zmarł. Do dziś nie ma pewności, co dokładnie doprowadziło do jego śmierci.

.Wyniósł bombę z ratusza. Chwilę później zmarł. Tajemnica z 1939 roku
Źródło zdjęć: © Archiwum Państwowe w Lublinie
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • 9 września 1939 r. Jan Gilas wyniósł z płonącego ratusza w Lublinie niewybuch bomby, która przebiła stropy, ale nie eksplodowała.
  • Według szacunków tego dnia w Lublinie zginęło ok. 400–500 osób, a 1,2 tys. zostało rannych.
  • Imię Jana Gilasa otrzymał w 2018 r. krótki fragment ulicy Bernardyńskiej, niedaleko ratusza.

W ratuszu przy Placu Łokietka bomba przebiła stropy pierwszego i drugiego piętra, ale nie eksplodowała. W środku znajdowali się pracownicy magistratu i interesanci. Według relacji tego dnia wypłacano pensje. Jak podaje PAP, wtedy 38-letni woźny Jan Gilas wyniósł niewybuch z budynku, chcąc uchronić zgromadzonych przed eksplozją.

Lublin był tego dnia celem największego niemieckiego nalotu. Jak podaje PAP, atak rozpoczął się około godz. 9.40 i trwał blisko półtorej godziny. Nad miastem pojawiło się 47 bombowców Heinkel He 111P. Niemcy wcześniej atakowali m.in. infrastrukturę kolejową i zakłady przemysłowe, ale 9 września głównym celem stał się Lublin. Rafał Szewczyk z IPN określił ten nalot jako terrorystyczny.

W tym samym czasie trwała ewakuacja części władz i urzędów z Warszawy na Lubelszczyznę. Zygmunt Klukowski opisywał ulice zatłoczone samochodami, a także napływ urzędników i dyplomatów. Jak zwraca uwagę Rafał Szewczyk, instrukcja premiera z 27 marca przewidywała przeniesienie rządu do Lublina. Niemcy mieli wiedzieć o planach przemieszczenia władz w tym kierunku.


WIDEO
Co zrobić z dzikami? Warszawiacy: "A co z empatią do kiełbasy?"


Miasto nie było przygotowane na niemieckie naloty. Na początku wojny Lublin nie miał zaplanowanej obrony przeciwlotniczej, a żołnierze korzystali głównie z ciężkich karabinów maszynowych. Aleksander Kapica wspominał prowizoryczne stanowisko na dachu budynku Telegrafów. – "Ten kurnik", bo tak go nazwaliśmy, zaczął się ruszać i o mały figiel nie polecieliśmy na dół – relacjonował. Dopiero 5 września do Lublina zaczęły docierać baterie artylerii przeciwlotniczej. Przed największym nalotem miasto miało zaledwie dziewięć dział Boforsa kalibru 40 mm.

Pułkownik Władysław Rokicki zapamiętał skalę niemieckiego ataku. – Bomby burzące i zapalające padały seriami, co powodowało straszliwy grzmot, niemal trzęsienie ziemi – wspominał. Niemieckie samoloty ostrzeliwały także z broni maszynowej żołnierzy znajdujących się na ulicach. Bomby spadały przede wszystkim na śródmieście.

Wśród ofiar nalotu byli m.in. Leon Raszeja, prezydent Torunia, który zginął na dziedzińcu ratusza, oraz poeta Józef Czechowicz, zabity w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 46. W samym ratuszu śmierć poniosło 16 pracowników Zarządu Miasta i 10 interesantów. Według szacunków 9 września w Lublinie zginęło około 400–500 osób, a 1,2 tys. zostało rannych.

Kim był Jan Gilas i co wiadomo o jego śmierci?

Jan Gilas miał 38 lat, był żonaty i miał dwoje dzieci. Od początku lat 30. pracował jako woźny w lubelskim magistracie. Po wyniesieniu niewybuchu z ratusza zmarł przed budynkiem. W akcie zgonu wpisano godz. 10, jednak dokładne okoliczności jego śmierci do dziś pozostają niejasne.

Najczęściej powtarzana wersja mówi o zawale serca, do którego miało dojść po wyniesieniu bomby. Istnieje jednak także inna relacja. Według niej Gilas został śmiertelnie uderzony ciężkim niewybuchem. Martwego mężczyznę, leżącego obok bomby i obejmującego ją rękami, miał sfotografować Ludwik Hartwig. Zdjęcie trafiło później do dokumentacji zniszczeń Lublina wykonanej bezpośrednio po nalocie.

Po bombardowaniu miasto płonęło jeszcze przez kolejne dni. Z pożarami walczyła m.in. Ochotnicza Straż Pożarna, która miała do dyspozycji tylko jeden stary wóz. Lublin został pozbawiony prądu, wody i gazu, a kolejne naloty przeprowadzono 11, 13 i 17 września. Tego ostatniego dnia miasto znalazło się również pod ostrzałem niemieckiej artylerii.

Pamięć o Janie Gilasie przywrócono dopiero po latach. W 2018 r. Rada Miasta Lublina nadała jego imię krótkiemu fragmentowi ul. Bernardyńskiej, znajdującemu się w pobliżu ratusza, z którego 38-latek wyniósł niewybuch.

Wybrane dla Ciebie