Do wypadku doszło w sobotę 12 września po południu w Górach Fogaraskich, w rejonie Varful Mircii, na odcinku pomiędzy jeziorem Balea a najwyższym szczytem Rumunii - Moldoveanu. Początkowo rumuńskie media informowały jedynie, że Polak spadł w przepaść i w jego kierunku ruszyli ratownicy.
Później rumuńska górska służba ratownicza przekazała, że turysta spadł z około 200 metrów, a wypadek zakończył się śmiercią. Do akcji skierowano ratowników górskich z okręgów Arges i Sibiu. Teren, w którym znajdowało się ciało, ocy.kreślono jako trudny technicznie. Zespoły pracowały także w nocy.
Ponad 30-godzinna operacja
Jak informuje portal 24News.ro, cała operacja trwała ponad 30 godzin. Do pomocy skierowano również śmigłowiec SMURD z bazy w Braszowie. Maszyna próbowała wesprzeć ratowników, jednak z powodu silnego wiatru musiała się wycofać. Akcję trzeba było więc kontynuować z ziemi.
Operację udało się zakończyć w niedzielę. Jak podał serwis 24News.ro, ciało Polaka zostało ostatecznie przekazane służbom medycyny sądowej w okręgu Arges.
Rumuńskie media nie podały dotąd szczegółowych informacji o tym, co dokładnie doprowadziło do upadku turysty. Nie ma więc podstaw, by przesądzać, czy przyczyną były warunki pogodowe, poślizgnięcie się czy inny czynnik. Wiadomo natomiast, że zmarły miał około 50 lat.