Atak tuż przy granicy Polski. Francuzi: "NATO w bardzo trudnej sytuacji"

Dron uderzył w pociąg w Ukrainie zaledwie kilka kilometrów od granicy z Polską. Jak podaje PAP, francuska prasa ocenia, że jeśli za atakiem stoi Rosja, może to być wyraźny sygnał skierowany do NATO i kolejny przykład działania Moskwy w tzw. szarej strefie.

Władimir PutinWładimir Putin
Źródło zdjęć: © EPA, PAP, X | ZipZapic.com
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Miejsce uderzenia znajdowało się dwa kilometry od terytorium NATO.
  • Kilka minut wcześniej trasą przejeżdżali zachodni politycy wracający z Kijowa.
  • Analityczka Chatham House proponuje ochronę zachodniej części ukraińskiej przestrzeni powietrznej.

Atak w rejonie Jagodzina nastąpił po ukraińskiej stronie granicy. "Aujourd'hui en France", ogólnokrajowe wydanie "Le Parisien", podkreśla jednak znaczenie lokalizacji zdarzenia. "Tylko dwa kilometry dzielą miejsce uderzenia od terytorium NATO" – zaznacza gazeta cytowana przez PAP.

Francuscy komentatorzy wskazują, że niepokój budzi również moment, w którym doszło do ataku. Tym, co "nadaje atakowi wymiar o wiele bardziej niepokojący", jest fakt, że zaledwie kilka minut wcześniej "w tym samym miejscu znajdowało się kilka pierwszoplanowych zachodnich osobistości politycznych". Politycy wracali wówczas z Kijowa innym pociągiem.


WIDEO
Cel Rosji? Izolacja Ukrainy. Ekspert o atakach w pobliżu granicy


Szara strefa utrudnia reakcję NATO

Gazeta rozważa, czy Moskwa może prowadzić niejednoznaczne operacje blisko obszaru zainteresowania państw Zachodu, a zarazem w sposób utrudniający przypisanie odpowiedzialności. W Jagodzinie dron uderzył w Ukrainę, dlatego Polska i NATO nie stały się bezpośrednimi celami.

"Ta szara strefa stawia NATO w bardzo trudnej sytuacji" – ocenia "Aujourd'hui en France". Dziennik dodaje, że potwierdzenie rosyjskiego udziału byłoby "przesłaniem trudnym do zignorowania". Samantha de Bendern z Chatham House określiła taki scenariusz jako "wyjątkowo poważny".

Ochrona przestrzeni powietrznej Ukrainy

Analityczka przypomniała również incydent z dronem w pobliżu samolotu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego oraz ataki na lotnisku w Lipsku w Niemczech. Wskazała, że brak pewności co do pochodzenia bezzałogowca i przebiegu zdarzenia utrudnia państwom europejskim wybór odpowiedzi.

De Bendern uznała, że reakcją mogłaby być ochrona ukraińskiej przestrzeni powietrznej przez państwa europejskie, przynajmniej nad zachodnią częścią kraju graniczącą z Unią Europejską. Według analityczki wystarczyłaby do tego "jednostkowa decyzja jednego kraju albo grupy krajów".

Wybrane dla Ciebie