W mediach społecznościowych pojawiła się informacja o śmierci 33-letniego Maksyma Romanowa. Zgon 33-latka potwierdziła matka. Do wpisu dołączono zdjęcie mężczyzny w bordowym berecie, kojarzonym z umundurowaniem specnazu Wojsk Gwardii Narodowej Federacji Rosyjskiej – podaje kanał Astra na Telegramie. Ostatnie pożegnanie ma się odbyć 15 września w Archangielsku.
Dziennikarze ustalili, że co najmniej od 2014 r. Romanow był związany z jednostką wojskową nr 6832 – 28. Samodzielnym Oddziałem Specjalnego Przeznaczenia "Ratnik" Północno-Zachodniego Okręgu Wojsk Rosgwardii. Jednostka stacjonuje w Archangielsku.
Żołnierze oddziału "Ratnik" uczestniczą w rosyjskiej agresji zbrojnej przeciwko Ukrainie. Oddział utworzono w 2002 r. Udział w wojnie potwierdzał też zastępca szefa administracji gubernatora i rządu obwodu archangielskiego Władimir Ananiew.
Do śmierci żołnierza doszło w górach Kabardo-Bałkarii w Rosji, u podnóża góry Mizhirgi, w wąwozie Bezenigjskim. Pod lawiną znalazła się grupa 33 osób. Początkowo informowano o 11 ofiarach, ale potem liczba wzrosła do 17.
Wcześniej Astra ustaliła, że wśród zabitych był także 43-letni Siergiej Jakuszenko – funkcjonariusz oddziału specjalnego przeznaczenia "Wiatiaź" Rosgwardii, opisywanego jako "specnaz z Armawiru". Ten oddział – według informacji przywoływanych przez ASTRĘ – również uczestniczy w rosyjskiej agresji zbrojnej przeciwko Ukrainie.
Rosgwardia dementowała wcześniej doniesienia o śmierci w Kabardo-Bałkarii żołnierzy, określając je jako nieprawdziwe.