Po raz kolejny w Polsce zrobiło się głośno o sprawie hałasu spowodowanego przez bicie kościelnych dzwonów. Tym razem lokalny spór rozgorzał w Bydgoszczy.
Nasz dzwon bije od ponad stu lat i jak dotąd nikt nie skarżył się, że bije za głośno. Dodam, że cały czas bije tak samo - mówi "Faktowi" proboszcz parafii Świętej Trójcy ks. Janusz Tomczak. - Nikt nie przyszedł do mnie, tylko otrzymałem pismo z miasta, że dzwony biją za głośno i mamy je ściszyć - dodaje.
Kościół znajduje się w centrum Bydgoszczy i ma ponad 30-metrową wieżę. Na niej działają trzy dzwony sterowane zabytkowym zegarem. Biją dwa razy dziennie, o godz. 7 i 17, przez ok. minuty, przypominając o zbliżającej się mszy.
Głośny spór o dzwony
Okazuje się, że skargi dotyczą przede wszystkim dźwięku o godz. 17, a nie porannego bicia dzwonów. Zgłoszenie trafiło do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie. Sprawą zajęły się władze miasta.
Dzwony są zabytkowe i na samym początku trzeba sprawdzić, czy nie przekraczają dopuszczalnej normy hałasu 55 decybeli mierzonej wg całodobowego algorytmu - tłumaczy ks. Tomczak w rozmowie z "Faktem".
Oburzenia nie kryją również niektórzy parafianie.
Od ponad 50 lat mieszkam bardzo blisko kościoła i mimo mojego leciwego wieku nie poniosłem żadnego uszczerbku na zdrowiu od bicia dzwonu - mówi "Faktowi" Henryk Dudek.
- Tak się składa, że ten kościół i wieże budował mój dziadek. I po to to budował, by na szczycie był krzyż i dzwony. Dzwony, które biją - wskazuje kolejny rozmówca dziennika.
Rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy Marta Stachowiak potwierdza, że po piśmie z GIOŚ miasto zwróciło się do proboszcza z informacją o problemie i możliwości obniżenia hałasu we własnym zakresie parafii. - Dostaliśmy już odpowiedź od księdza, iż zostanie przeprowadzony pomiar poziomu hałasu - mówi, zaznaczając, że nie ma mowy o wyłączaniu dzwonów ani o działaniach administracyjnych na tym etapie.