Sąd Rejonowy w Tucholi w maju br. zobowiązał parafię do ograniczenia tzw. immisji dźwiękowych. W praktyce oznaczało to dopuszczenie używania wyłącznie najmniejszego dzwonu i to w ściśle wskazanych ramach: maksymalnie dwa razy dziennie w dni powszednie oraz trzy razy dziennie w niedziele i święta, każdorazowo przez czas nie dłuższy niż trzy minuty.
Wyrok zawierał też dodatkowy warunek techniczny. Sąd uznał, że zanim dzwon ponownie zabrzmi, na dzwonnicy musi pojawić się sprawny mechanizm ograniczający czas dzwonienia do dwóch minut.
Pomiary hałasu: przekroczenia o 17,9 dB i 14,6 dB
Wieżę dzwonną ukończono w 2015 r. i wtedy też zamontowano dzwony. Od początku budziły jednak sprzeciw części mieszkańców, którzy twierdzili, że są zbyt głośne.
WIDEOTa budowla jest pochylona bardziej niż Krzywa Wieża w Pizie
W źródłowych ustaleniach pojawiają się dwa pomiary zlecone przez starostę w Tucholi. Pierwszy wykonała firma Akutix z Poznania, a wynik wskazał przekroczenie dopuszczalnej głośności o 17,9 dB. Kolejne badanie przeprowadziła w 2023 r. bydgoska firma Ekosonic i również wykazało przekroczenie normy, tym razem o 14,6 dB.
Porozumienie z 2016 r. i żaluzje na dzwonnicy
W 2016 r. w sprawę zaangażował się mieszkaniec Rudzkiego Mostu Waldemar Piotrowski. W czerwcu tamtego roku w Starostwie Powiatowym w Tucholi podpisano porozumienie pomiędzy nim a ówczesnym proboszczem, księdzem Wiesławem Heroldem.
Ustalono wtedy m.in., że na dzwonnicy pojawią się żaluzje, a duży dzwon będzie uruchamiany jedynie przy wyjątkowych okazjach, wskazanych jako Święta Wielkanocne i Boże Narodzenie. Porozumienie przewidywało też, że parafia na własny koszt zorganizuje pomiar hałasu, a czas dzwonienia nie powinien przekraczać dwóch minut.
Z relacji mieszkańców wynikało jednak, że po montażu żaluzji problem nie zniknął. Jedna z mieszkanek przekonywała, że zamiast tłumić dźwięk, żaluzje miały kierować go ukośnie w dół w stronę najbliższych domów.
Dlaczego dzwonienie nie mieściło się w dwóch minutach
W materiale opisano również techniczne trudności związane z ustawieniem mechanizmu. Proboszcz Wiesław Herold miał utrzymywać, że gdy próbowano ustawić dzwony na dwie minuty, pojawiała się tolerancja sięgająca minuty w jedną lub drugą stronę, a próby konfiguracji kończyły się awarią, m.in. przepaleniem elektromagnesu i kosztowną naprawą.
Z perspektywy części sąsiadów problemem pozostawał nie tylko sam poziom głośności, ale też to, że petycje popierające pozostawienie dzwonów mieli podpisywać również mieszkańcy żyjący dalej od kościoła.
Apelacja po wyroku z maja. Sprawę przejmie sąd w Bydgoszczy
Po majowym wyroku w Sądzie Rejonowym w Tucholi do sądu wpłynęła apelacja. Radca prawny Tomasz Mrozek-Gliszczyński, reprezentujący stronę powodową, wskazał w piśmie procesowym na sprzeczność pomiędzy decyzją administracyjną w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu a rozstrzygnięciem sądu cywilnego.
"Skoro w dacie wyrokowania istnieje w obrocie prawnym ostateczna decyzja administracyjna określająca poziom głośności immisji z nieruchomości pozwanej, a w materiale dowodowym sprawy cywilnej o zakaz immisji znajduje się, sporządzona dla celów tegoż postępowania cywilnego, opinia biegłej, z której jednoznacznie wynika, iż poziom ten nadal jest przekraczany, to nie ma możliwości, aby Sąd zezwolił na używanie dzwonów" - napisano w apelacji.
Prawnik przekonywał jednocześnie, że w tej sytuacji jedynym właściwym rozwiązaniem pozostaje całkowity zakaz immisji z nieruchomości parafii na nieruchomość powódki.
O dalszych losach dzwonów w Rudzkim Moście zdecyduje Sąd Okręgowy w Bydgoszczy.