Dramat rozegrał się we wtorek ok. godz. 15 (czasu lokalnego). Policja w Shoreham-by-Sea otrzymała zgłoszenie dotyczące czterech osób, które znalazły się w niebezpieczeństwie na morzu w pobliżu portu Shoreham.
Na miejscu zjawiły się karetki pogotowia, straż przybrzeżna z kilkoma łodziami ratunkowymi i dwa śmigłowce. – Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Cała droga była pełna służb ratunkowych – relacjonowała mieszkanka miasta w rozmowie z BBC.
BBC, powołując się na informacje policji z Sussex, poinformowało, że zginęły trzy osoby – ojciec, matka i nastoletnia córka. Młodsza dziewczyna z tej samej rodziny w stanie krytycznym została wyciągnięta z morza. Trafiła do szpitala, gdzie walczy o życie.
Chcieli ratować dzieci
Z relacji świadków wynika, że początkowo w wodzie bawiła się dwójka dzieci. Miały zaplątać się w sieć rybacką. Rodzice ruszyli na pomoc i również znaleźli się w trudnym położeniu. Świadkowie, widząc, co się dzieje, zaalarmowali służby.
Obecnie zakładamy, że cała czwórka weszła do wody, aby popływać. Niestety, wszyscy wpadli w kłopoty – przekazał nadinspektor James Collins z lokalnej policji.
– Dokładne okoliczności tragedii są teraz badane. Straż przybrzeżna nie podejrzewa, że zaginęły jeszcze inne osoby – dodał.
We wtorek morze było wyjątkowo wzburzone, wiał bardzo silny wiatr, a fale z impetem rozbijały się o portowe mury i uderzały o brzeg.
Rodzina miała pochodzić z zagranicy. Bliskich poinformowano już o tej tragedii.