Świadkowie przekazali, że ptak prawdopodobnie ma złamane skrzydło. Próbowali go złapać, ale ranny bocian wcale nie zamierzał się poddać. Jak relacjonują greccy przyrodnicy, uciekał "jak tornado".
Na miejsce natychmiast ruszyli pracownicy organizacji oraz wolontariusze programu European Solidarity Corps prowadzonego w Dadia. Po odnalezieniu ptaka udało się go bezpiecznie schwytać i przetransportować w miejsce, w którym można było dokładnie ocenić jego stan.
Bocian miał złamane skrzydło
Obawy świadków niestety się potwierdziły. Bocian miał złamane skrzydło i krwawił. Potrzebował pilnej pomocy weterynaryjnej. Ranny ptak został przewieziony na teren organizacji Action for Wildlife w Salonikach. Tam trafił pod opiekę weterynarzy i wolontariuszy. Dzięki ich zaangażowaniu udało się utrzymać go przy życiu.
Dwa pierścienie zdradziły jego pochodzenie
Podczas sprawdzania bociana uwagę przykuły dwa pierścienie znajdujące się na jego nogach. Dzięki nim udało się ustalić niezwykle ciekawą historię ptaka. Zdjęcia oznaczeń zostały przesłane do Greckiego Centrum Obrączkowania Ptaków.
Odpowiedź przyniosła zaskoczenie. Okazało się, że ranny bocian jest młodym ptakiem pochodzącym z Polski. Został zaobrączkowany w czerwcu 2025 r. w Rzeczynie-Wolinie. Oznacza to, że ptak pokonał ogromny dystans ok. 1650 km, docierając aż do Grecji.
Jeden telefon wystarczył, by go uratować
Greccy przyrodnicy podkreślają, że w tej historii ogromne znaczenie miała szybka reakcja osób, które zauważyły rannego bociana. Nie przeszli obojętnie obok potrzebującego zwierzęcia, lecz natychmiast skontaktowali się z organizacją.
Organizacja podziękowała parze, która zgłosiła znalezienie bociana. Dzięki ich czujności, a następnie pracy wolontariuszy, weterynarzy i przyrodników, młody polski ptak otrzymał szansę na dalsze życie.