53-latek, którego śledczy podejrzewają o zabicie 69-letniej siostry Liliany i jej 63-letniego partnera Jerzego, został przyprowadzony do koszalińskiej prokuratury w asyście funkcjonariuszy. Według relacji "Faktu", mężczyzna wyglądał niepozornie: był szczupły, miał zapadnięte policzki. W trakcie doprowadzenia nie założono mu metalowych kajdanek. Na nadgarstkach miał plastikową opaskę ze względu na odniesioną ranę.
Ryszard L. ma usłyszeć zarzuty podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Ofiary miały zostać zaatakowane ostrym narzędziem, a obrażenia obejmowały rany kłute i cięte. Podejrzany miał zadać im kilka, a nawet kilkanaście ciosów.
Sąsiedzi, cytowani przez "Fakt", opisywali 53-latka jako osobę wycofaną i zamkniętą w sobie. Miał nie reagować nawet na zwykłe przywitanie – opisują dziennikarze.
Nieoficjalnie ustalono, że tłem sporu mogła być sytuacja mieszkaniowa. Ryszard L. mieszkał w 140-metrowym, pięciopokojowym lokalu przy ul. Wyspiańskiego w Koszalinie, którego współwłaścicielką była jego siostra Liliana. Około 20 lat wcześniej do mieszkania wprowadził się Jerzy, partner kobiety.
Według ustaleń, punktem zapalnym były plany sprzedaży wspólnego mieszkania i zakupu mniejszego. 53-latek zwolnił się z pracy, większość czasu spędzał przy komputerze i miał grać na nim niemal bez przerwy. Z tych samych informacji wynika, że mógł nie dokładać się do utrzymania lokalu, a zmiana warunków mieszkaniowych oznaczałaby dla niego koniec dotychczasowego trybu życia – podaje "Fakt".
Sprawa wyszła na jaw we wtorkowy późny wieczór, 14 września, gdy bliscy Liliany i Jerzego próbowali dostać się do mieszkania. Nikt nie otwierał, więc wezwano służby. Ryszard L. otworzył drzwi policji i przyznał się do zabójstwa, do którego mogło dojść trzy dni wcześniej.