Szok na Wyspach. Wpadł na wybieg. Przerażająca relacja świadków

Do śmiertelnego ataku tygrysa doszło w Yorkshire Wildlife Park w Branton w Wielkiej Brytanii. Mężczyzna wszedł na wybieg, a zwierzę zaatakowało go na oczach odwiedzających. Jak relacjonują świadkowie, było bardzo dużo krwi. W końcu rozłożono czarną plandekę.

Człowiek wpadł do wybiegu dla tygrysów.Człowiek wpadł do wybiegu dla tygrysów.
Źródło zdjęć: © X
Mateusz Kaluga

Mężczyzna znalazł się na terenie przeznaczonym dla tygrysów. Zwierzę kilkakrotnie rzucało się na człowieka, a następnie chwyciło go za szyję i przeciągnęło po wybiegu. Do sieci trafiło nagranie. Jest ono zbyt drastyczne, by je opublikować.

Widziałam krew. Tygrys ciągnął go za szyję – cytuję jedną z kobiet "The Sun". – Było dużo krwi. Ludzie krzyczeli, żeby odwrócić uwagę. Nagle usłyszeliśmy strzały – dodaje.

Gdy wychodziliśmy, na wybiegu rozłożone były czarne plandeki, żeby nic nie było widać. Było mnóstwo policjantów, karetek i noszy. To nie było miłe – dodaje świadek.

Inny świadek zdarzenia dodaje, że mężczyznę widział 20 minut przed atakiem. Miał mieć w uszach słuchawki i tańczyć na jednym z mostów. Prawdopodobnie poprosił kogoś o zrobienie zdjęć z tygrysem.

Na miejscu pojawili się policjanci, ratownicy medyczni i śmigłowiec pogotowia. Strażnicy oddali dwa strzały ostrzegawcze z dubeltówki, po których tygrys wrócił do swojego kojca. Zwierzę szybko zabezpieczono, a służby uznały, że nie stanowi zagrożenia dla pozostałych osób – opisuje "The Sun".

Policja South Yorkshire poinformowała, że mimo działań personelu medycznego mężczyzny nie udało się uratować. Jego tożsamość nie została jeszcze ustalona.

Zwierzę, które zaatakowało mężczyznę, to pięcioletni tygrys o imieniu Altai. Urodził się w norweskim zoo Dyreparken, a do Yorkshire Wildlife Park trafił w lutym ubiegłego roku. Przywieziono go w ramach Europejskiego Programu Ochrony Gatunków Zagrożonych. Zwierzę nie zostanie uśpione.

Wybrane dla Ciebie