Makabryczna pomyłka zakładu pogrzebowego. Prokuratura bada sprawę

Jeden z zakładów pogrzebowych spod Trzebnicy pomylił ciała. Makabryczny błąd wyszedł na jaw dopiero, gdy syn zmarłej kobiety zajrzał do otwartej trumny. Poza pomyleniem ciał, zakład miał dokonać nielegalnej ekskhumacji ciał oraz podrobienia dokumentów szpitalnych. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy.

Wstrząsająca pomyłka w zakładzie pogrzebowymWstrząsająca pomyłka w zakładzie pogrzebowym
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | Ilustracyjne, foto-katowice
Marcin Lewicki

Skandal opisuje "Gazeta Wyborcza" i portal "Nowa Gazeta". W maju 2026 roku na dzień przed pogrzebem mieszkanki Wiszni Małej (jednej z miejscowości pod Trzebnicą) doszło do makabrycznej pomyłki. W krematorium, na chwilę przed spaleniem ciała, syn zmarłej kobiety zauważył, że zakład pogrzebowy chce skremować inną osobę zmarłą.

Syn zmarłej kobiety zorientował się po braku charakterystycznych śladów na jej ciele. Mężczyzna natychmiast zaalarmował pracownika zakładu pogrzebowego, który - jak wynika z jego relacji - miał go uspokajać, że "ciało zmienia się po śmierci". Doszło do interwencji policji i prokuratury. Sprawa miała swój dalszy ciąg.

W rozmowie z "Wyborczą" mężczyzna ujawnił, że na własną rękę musiał znaleźć rodzinę kobiety, która leżała w krematorium. Ustalił, że ciała pomylono w chłodni zakładu pogrzebowego. W toku działań mężczyzny wyszło na jaw, że zakład miał podrobić dokumenty szpitalne (o czym Szpital Powiatowy w Trzebnicy prawdopodobnie wiedział, ale nie zareagował). Co więcej, doszło do nielegalnej ekskhumacji.

Ciało matki mężczyzny zostało wcześniej skremowane i pochowane (gdyż druga rodzina była przekonana, że chowa najbliższą osobę). Właściciel zakładu pogrzebowego miał powiedzieć rodzinom, że uzyskał zgodę sanepidu i prokuratury na dokonanie ekshumacji urny, aby zamienić prochy. Rodziny zgodziły się na przeprowadzenie procedury.

Na miejscu wykonania ekshumacji okazało się, że nie ma ani pracownika sanepidu, ani zarządcy cmentarza w Żmigrodzie (z miejscowej parafii). Okazało się, że sanepid nie wydał prawomocnej zgody na ekshumację, a prokuratura nie jest do tego uprawniona.

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" właściciel zakładu pogrzebowego broni się, że pomyłka ciał wynikła z tego, że jedna z rodzin chciała na własną rękę umyć ciało zmarłej i zerwała kartkę z identyfikatorem. Poza tym nie ma sobie nic do zarzucenia.

Śledztwo ws. zamiany ciał, zbeszczeszczenia zwłok, podrobienia dokumentów identyfikacyjnych, ale też potencjalnego zniknięcia złotych kolczyków, które miała na sobie zmarła matka bohatera tekstu prowadzi Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy.

Postępowanie pozostaje w toku, aktualnie nikomu nie zostały przedstawione zarzuty. Obecnie gromadzony i na bieżąco analizowany jest materiał dowodowy. Z uwagi na charakter sprawy, jak i dobro postępowania, na obecnym jego etapie prokuratura nie informuje o wykonanych, a tym bardziej planowanych czynnościach - informuje "Gazetę Wyborczą" Joanna Staroń, zastępca prokuratora okręgowego we Wrocławiu.

Ostatecznie nie wiadomo, jakie ciała pochowano. Po kremacji DNA ulega całkowitemu zniszczeniu i nie ma możliwości jego zbadania.

Wybrane dla Ciebie