Najważniejsze informacje
- Rosolska po pobycie w szpitalu wróciła jeszcze na kort i zagrała w Wimbledonie.
- Najbardziej skutki choroby odczuwała podczas gry, zwłaszcza przy uderzeniach z bekhendu.
- Po zakończeniu kariery chce poświęcić więcej czasu rodzinie i nadal promować tenis.
W rozmowie z "Faktem" była reprezentantka Polski ujawniła, że po udarze niedokrwiennym miała sparaliżowaną całą lewą stronę ciała. - Nie mogłam mówić, podnieść nogi ani palca, nie działały też mięśnie brzucha - wspominała Alicja Rosolska. Jak dodała, już podczas rehabilitacji poprosiła siostrę o piłki do ściskania, bo chciała jak najszybciej wyjść ze szpitala i jeszcze wrócić do gry.
Alicja Rosolska przeszła udar mózgu. Tak wspomina tamte chwile
Rosolska przez lata należała do czołowych polskich deblistek. Wygrała dziewięć turniejów WTA w grze podwójnej, a w 2018 r. z Nikolą Mekticiem dotarła do finału miksta US Open. Tam polsko-chorwacka para przegrała super tie-break 9-11. Była tenisistka bardzo wysoko stawia też Wimbledon, gdzie wystąpiła 17 razy i który, jak przyznała, lubiła najbardziej spośród turniejów wielkoszlemowych.
Była zawodniczka podkreśliła, że choroba nie była jedynym powodem zakończenia gry, ale mocno wpłynęła na tę decyzję. W czasie rehabilitacji więcej czasu spędzała z dziećmi, a jej mąż wrócił do pracy i nie mógł już jeździć z nią po turniejach. - Wiedziałam, że moje miejsce jest przy dzieciach, więc już bym nie miała takiej frajdy z tenisa - mówiła Rosolska.
Skutki udaru najmocniej ujawniały się na korcie. Rosolska przyznała, że tydzień przed Wimbledonem nie była w stanie przebić przez siatkę trzech piłek z bekhendu, a lewa ręka była - jak to ujęła - jak drewno. - Po udarze nie grałam już na takim poziomie, na którym bym mogła - powiedziała. Mimo to cieszyła się, że zdołała wrócić i pożegnać się ze sportem na własnych zasadach.
Najważniejsze wspomnienia Alicji Rosolskiej
Wśród najlepszych momentów kariery Rosolska wymieniła nie tylko wielkie turnieje, ale też mecze dla reprezentacji. Szczególnie zapamiętała zwycięstwo z Agnieszką Radwańską nad Hiszpankami, które dało awans do Grupy Światowej Pucharu Federacji, oraz występ w United Cup z Łukaszem Kubotem przeciwko Amerykanom w Sydney. - Zawsze, gdy grałam dla reprezentacji, była dodatkowa energia - podkreśliła.
Po zakończeniu kariery była tenisistka chce pozostać blisko sportu. Marzy o własnym klubie tenisowym, ale zaznacza, że nie planuje życia w ciągłych podróżach po świecie. Najważniejsza jest dla niej rodzina i czas z dwoma synami. Rosolska zapewniła też, że nadal będzie aktywna. Gra z dziećmi w ping-ponga i piłkę nożną, a rekreacyjnie od czasu do czasu wraca również na kort tenisowy.