"Mama nie tylko zachęcała". Aż to nagrała. Skandal nad Bałtykiem
Pani Ewelina podzieliła się z nami nie tylko nagraniem, ale i relacją z pobytu nad Bałtykiem. Wyznała, że o niepokojącym zachowaniu kobiety z dziećmi zaalarmowała ją córka.
Spędzałam czas z rodziną na plaży i nagle moja córka podbiegła do mnie, pokazała palcem w stronę falochronów i krzyczy "patrz, co oni robią, tak nie wolno". Nie mogłam uwierzyć, kobieta, jak się domyślam matka, zabrała małe dzieci na spacer po falochronach - tych słupkach, o których trąbią wszędzie, że są zabójczo niebezpieczne - podkreśliła.
Następnie wyznała, że z przerażeniem patrzyła w kierunku falochronów. - Obserwowałam dramatyczne zmagania chwiejących się dzieci, dziewczynka musiała balansować, żeby nie spaść, a mama nie tylko zachęcała do pójścia dalej, ale pomogła chłopcu wejść na falochron, walcząc, żeby go tam wsadzić - dodała.
Ostatecznie postanowiła interweniować.
Gdy szli coraz dalej, moje serce nie wytrzymało. Przecież to mogło skończyć się tragedią, a w pobliżu żadnego ratownika. Powiedziałam kobiecie, że to skrajnie niebezpieczne i żeby zdjęła dzieci. Posłuchała, zostawiła je na brzegu i poszła dalej, do połowy falochronu, gdzie siedziała przez dłuższą chwilę. Bezmyślność - podsumowała.
Prosty przepis na tragedię
Niedawno podobne nagranie pokazywaliśmy Sebastianowi Klusce, dyrektorowi Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR. Wówczas wyjaśnił, dlaczego nie można wchodzić na falochron.
Po pierwsze, wejście na budowlę hydrotechniczną jest zabronione, nie mówiąc już o tym, że są niebezpieczne. Po drugie, przy ostrogach brzegowych są przegłębienia. Po trzecie, ostrogi brzegowe są w części podwodnej porośnięte pąklami, które działają na skórę jak gruboziarnisty papier ścierny. Dodatkowo zakażają rany i powodują trudności w gojeniu. Po czwarte, jest to plaża niestrzeżona i nie ma ratownika. Powtórzę: kąpiel w tym miejscu jest prostym przykładem na powrót do domu w plastikowym worku - zaznaczał dosadnie.
W dziennikarstwie obecny od 2014 roku, do o2.pl dołączył sześć lat później. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nieustannie stara się poszerzać horyzonty - nie jest straszny mu żaden temat. Gdy nie pisze, próbuje się oderwać i odpocząć, uprawiając aktywność fizyczną. A żeby mieć co spalać, lubi podjeść. Miłośnik kebabów i włoskich przysmaków, na czele z pizzą.
Z dziennikarstwem jest związana od niemal dwudziestu lat. Swoją karierę zawodową rozpoczęła w "Dzienniku Bałtyckim", następnie współpracowała z trójmiejskim oddziałem "Co jest Grane". Z biegiem czasu połączyła pasję do mody z publikacjami w serwisach kobiecych w Wirtualnej Polsce, gdzie zdobyła cenne doświadczenie, także jako wydawca strony głównej. Obecnie wydawca w portalu o2. Ukończyła trzy kierunki na Uniwersytecie Gdańskim: dziennikarstwo, prawo oraz filologię polską. W życiu prywatnym jest miłośniczką podróży, włoskiej kultury i odkrywania mitów dotyczących innych krajów. Jest mamą dwójki wspaniałych dzieci, które od najmłodszych lat zaraża miłością do zwiedzania świata.