Śmierć trenerki personalnej. Ujawnili, co się stało Elenie Moore

39-letnia trenerka personalna Elena Moore, której ciało odnaleziono po zaginięciu w Karolinie Południowej, zmarła z przyczyn naturalnych. Koroner wskazał na powikłania związane z zaburzeniami rytmu serca - informuje "New York Post".

Elena MooreElena Moore
Źródło zdjęć: © Instagram
Mateusz Domański

Ciało Moore odnaleziono 17 czerwca, sześć dni po tym, jak po raz ostatni widziano ją żywą. 39-latka została wcześniej zarejestrowana przez kamery monitoringu na siłowni Planet Fitness w Lexington, a później kierowała się w okolice zalesionego terenu za sklepem Lowe’s.

Koroner hrabstwa Lexington Margaret Fisher poinformowała, że przyczyną zgonu były powikłania arytmii z przedwczesnymi skurczami komorowymi.

Nie znaleźliśmy niczego, co wskazywałoby na zabójstwo – podkreśliła, cytowana przez "New York Post".

Śledczy nie stwierdzili śladów napaści seksualnej ani innych obrażeń o charakterze urazowym. Zaistniałe okoliczności zakwalifikowano jako śmierć naturalną. Według koronerki na pogorszenie stanu zdrowia mogła wpłynąć także temperatura sięgająca tego dnia blisko 38 st. C.

Miała 14 lat. Już wtedy zaczęły się problemy

Moore od 14. roku życia wiedziała o nieregularnej pracy serca. W 2025 roku zdiagnozowano u niej m.in. arytmię, tachykardię zatokową i nadciśnienie. Lekarze zalecili jej noszenie monitora pracy serca.

Przed zaginięciem kobieta przeżywała, jak wynika z relacji koronerki, poważny kryzys psychiczny. Kilka dni wcześniej zadzwoniła na numer alarmowy, skarżyła się na ból w klatce piersiowej i trafiła do szpitala, a następnie do ośrodka zdrowia psychicznego. Po pięciu dniach została wypisana.

Wybrane dla Ciebie