Napadli na sklep z atrapami w rękach. Właściciel miał prawdziwą broń...

1 z 3Atrapa kontra prawdziwy

Obraz
© Weibo.com/ssdaily

Gangsterzy z Chin próbowali napaść na sklep z bronią w Bangkoku. Nie przemyśleli tego dokładnie, bo na "akcję" ruszyli uzbrojeni w pistolety-atrapy.

Według "Sing Sian Daily", wydawanego po chińsku tajskiego dziennika, bandyci weszli do sklepu około 10 rano. Szef czekał na zewnątrz, jego czterech podwładnych ruszyło do środka.

2 z 3Akcja zaczęła się sypać

Obraz
© Weibo.com/ssdaily

Właściciel sklepu szybko zorientował się, że broń bandytów raczej mu nie zagrozi i sięgnął do podręcznego arsenału. W stronę nieudolnych złodziei poleciały prawdziwe pociski. Dwóch dosięgły i poraniły. Dwóch zdołało uciec. Stojący na czatach szef zdołał zrobić to na dźwięk pierwszych wystrzałów.

3 z 3Finał

Obraz
© Weibo.com/ssdaily

Z całej piątki policja zatrzymała trzech, czwarty - jeden z postrzelonych - nie przeżył. Piąty pozostaje na wolności.

Właściciel sklepu przyznał, że widział jak mężczyźni kilka dni wcześniej kręcili się w pobliżu. Jak się okazało, chińscy kryminaliści nie znają słowa po tajsku.

Wybrane dla Ciebie