Wszystko zaczęło się od spostrzegawczości kierowcy warszawskiego autobusu nocnego. Mężczyzna zwrócił uwagę na młodego pasażera, który jeździł pojazdem bez celu od ponad dwóch godzin. Choć noc była chłodna, chłopiec miał na sobie jedynie koszulkę z krótkim rękawem oraz krótkie spodenki.
Zaniepokojony wyglądem i zachowaniem nastolatka kierowca postanowił nie lekceważyć sprawy. Poprosił o pomoc patrol straży miejskiej.
Dwa tygodnie na własną rękę
Gdy strażnicy podeszli do chłopca, ten początkowo ucinał rozmowę, tłumacząc krótko, że "sobie jeździ". Funkcjonariusze wykazali się jednak cierpliwością i empatią. Dopiero po chwili, na jednym z przystanków autobusowych, 14-latek zdecydował się opowiedzieć swoją historię.
WIDEOSceny w Szczecinie. Nagrano kierowcę autobusu. Blisko dramatu
Okazało się, że nastolatek uciekł z domu aż 2 tygodnie wcześniej. Jako powód ucieczki wskazał kłótnie z rodzeństwem.
Przez 14 dni chłopiec radził sobie zupełnie sam na ulicach miasta. Środki na jedzenie zdobywał w prosty sposób – zbierając i oddając butelki kaucyjne. Tej konkretnej nocy nie miał się jednak gdzie podziać, a chłód zmusił go do szukania schronienia w ogrzewanym autobusie.
Interwencja służb i powrót do domu
Strażnicy natychmiast zaopiekowali się wyziębionym 14-latkiem. Podali mu wodę, upewnili się, że nie potrzebuje pomocy medycznej i zapytali, czy jest głodny. Następnie podjęli próbę kontaktu z jego matką, która jednak okazała się bezskuteczna. Na miejsce wezwano więc patrol policji.
Po sprawdzeniu danych chłopca w policyjnych bazach potwierdziło się – nastolatek od dłuższego czasu figurował jako osoba poszukiwana po ucieczce z domu. Policjanci przejęli opiekę nad 14-latkiem i podjęli kroki, by bezpiecznie przekazać go pod opiekę rodziny.
Ta historia ma swój szczęśliwy finał dzięki czujnej i odpowiedzialnej postawie kierowcy autobusu. Służby mundurowe przypominają i apelują: nie bądźmy obojętni.
Pamiętajmy, gdy widzimy, że ktoś może potrzebować pomocy, zareagujmy i zadzwońmy na 986 lub 112. Jeden telefon może uratować czyjeś zdrowie, a nawet życie - przypominają służby.