70-latka zginęła na torach. Zarzuty dla konduktorki

Na stacji PKP Pabianice doszło do śmiertelnego wypadku. 70-letnia mieszkanka miasta próbowała wsiąść do ruszającego pociągu jadącego do sanatorium, po czym znalazła się między peronem a składem. Przez kilka godzin nikt jej nie odnalazł, a miejsce zdarzenia minęło 11 kolejnych pociągów. Konduktorka usłyszała zarzuty nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa oraz nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pasażerki.

.70-latka zginęła na torach. Zarzuty dla konduktorki
Źródło zdjęć: © Facebook, LDZ Zmotoryzowani Łodzianie
Edyta Tomaszewska

W sobotę 7 lutego br. około godz. 8.20 policjanci otrzymali zgłoszenie o zwłokach kobiety znajdujących się przy peronie dworca przy ul. Łaskiej w Pabianicach. Ciało leżało pod pociągiem PKP Intercity relacji Wrocław–Białystok. Skład nie mógł kontynuować jazdy.

Zmarła była 70-letnią mieszkanką Pabianic. Obrażenia obejmowały częściową amputację lewej nogi oraz liczne złamania. Prokuratura ustaliła jednak, że kobieta nie zginęła wskutek potrącenia przez pociąg Intercity. Od momentu wypadku do odnalezienia seniorki przez stację przejechało jeszcze 11 pociągów.

Seniorka jechała do sanatorium

Według ustaleń śledczych kobieta podróżowała składem relacji Zakopane–Świnoujście. Około godz. 2 w nocy pociąg zatrzymał się w Pabianicach. Był opóźniony, a seniorka próbowała wejść do wagonu, gdy skład już ruszał.


WIDEO
Przeżyli zderzenie pociągów w Hiszpanii. "Podziękowałem Bogu, że żyję"

Jak przekazał prok. Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, pasażerka wpadła w przestrzeń między peronem a pociągiem. Uderzyły ją także stopnie wagonu. Zdarzenie zauważyli inni podróżni i powiadomili obsługę składu.

Na peron skierowali się między innymi funkcjonariusze SOK. Nie znaleźli jednak rannej kobiety. Seniorka pozostała na torach przez około sześć godzin, w zimnie i ciemności, bez skutecznej pomocy.

Zarzuty dla konduktorki

Pabianicka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Biegły zajmujący się kolejnictwem i bezpieczeństwem transportu ocenił, że drużyna konduktorska mogła naruszyć kilka obowiązujących zasad. Wśród wskazanych uchybień znalazł się brak właściwego dopilnowania zamknięcia drzwi podczas odjazdu pociągu.

Konduktorka usłyszała zarzuty nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa oraz nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pasażerki. Kobieta nie przyznała się do winy podczas przesłuchania.

– W trakcie przesłuchania kobieta nie przyznała się do popełnienia przestępstwa. W toku śledztwa będą wykonywane dalsze czynności osobowe, jak i związane z weryfikacją wyjaśnień – przekazał "Faktowi" prok. Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Za zarzucany czyn konduktorce grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Wybrane dla Ciebie