Rozejm w Ukrainie i wielka niewiadoma. Mieszkańcy Oleszek boją się jednego

Mieszkańcy okupowanych przez Rosję Oleszek na południu Ukrainy czekają na pomoc, ale obawiają się, że ewakuacja zamiast drogi do domu stanie się początkiem przymusowego wywiezienia ich do Rosji lub na okupowany Krym. Tymczasowy rozejm ma umożliwić dostarczenie pomocy humanitarnej i wyprowadzenie cywilów z zagrożonego miasta.

.Rozejm w Ukrainie i wielka niewiadoma. Mieszkańcy Oleszek boją się jednego
Źródło zdjęć: © Getty Images • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Jakub Artych

Rozejm w rejonie Oleszek wszedł w życie 27 października i ma obowiązywać do 1 listopada. Porozumienie wynegocjowano przy udziale między innymi pierwszej damy USA Melanii Trump, która zaangażowała się w rozmowy między Ukrainą a Rosją.

Jak przypomina Radio Wolna Europa, misja ma dwa główne cele: umożliwić dostarczenie żywności, leków i innych niezbędnych produktów oraz przygotować bezpieczną ewakuację cywilów. W działania zaangażowani są przedstawiciele obu państw, w tym ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec i jego rosyjska odpowiedniczka Jana Łantratowa.

Oleszki leżą na lewym brzegu Dniepru, naprzeciwko Chersonia. Miasto znajduje się pod rosyjską okupacją od 2022 r. Według szacunków organizacji Razom for Ukraine wciąż przebywa tam od 1700 do 2000 cywilów, w tym około 50 dzieci.


WIDEO
Ukradł skrzynkę piwa. Wsypał nielegalny biznes. Jest nagranie

Sytuacja mieszkańców jest dramatyczna. Brakuje żywności, czystej wody i leków, a dostęp do opieki medycznej jest bardzo ograniczony. Drogi są zaminowane, a zagrożenie ze strony dronów utrudnia zarówno dostawy pomocy, jak i ucieczkę z miasta. Szczególnie trudne warunki mają osoby starsze, osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie.

Największe obawy dotyczą tego, co stanie się z mieszkańcami po opuszczeniu Oleszek. Według doniesień medialnych część cywilów może zostać skierowana na terytorium Rosji lub na okupowany Krym. Ukraińscy przedstawiciele i organizacje pomocowe obawiają się, że w takich warunkach ludzie mogą stracić możliwość swobodnego powrotu na tereny kontrolowane przez Kijów.

Sam przejazd przez terytorium rosyjskie nie oznacza automatycznie przymusowej deportacji. Kluczowe jest jednak to, czy ewakuowani będą mogli samodzielnie wybrać miejsce docelowe i czy nikt nie będzie blokował im dalszej podróży.

Organizacje ostrzegają przed przymusowymi przesiedleniami

Niepokój wyrażają także organizacje pomagające Ukrainie. Daniel Balson z amerykańskiej organizacji Razom for Ukraine zwrócił uwagę na brak wiarygodnego, niezależnego nadzoru nad ewakuacją ze strony organizacji takich jak Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża czy ONZ.

Nie przewidziano udziału wiarygodnych, niezależnych obserwatorów z MKCK lub ONZ, którzy nadzorowaliby ewakuację – powiedział, cytowany przez Radio Wolna Europa.

Jego zdaniem bez takiej kontroli trudniej będzie sprawdzić, czy decyzje mieszkańców są rzeczywiście dobrowolne. Organizacja ostrzega również przed ryzykiem przesłuchań, procedur filtracyjnych, zatrzymań oraz nacisków na przyjmowanie rosyjskich dokumentów. W przypadku dzieci pojawia się dodatkowa obawa o rozdzielenie ich z bliskimi.

Z kolei Yuriy Boyechko, szef organizacji Hope for Ukraine, ostrzegł, że rozejm może zostać wykorzystany nie tylko do ewakuacji, lecz także do przemieszczenia rosyjskich wojsk.

Wybrane dla Ciebie