82 lata temu wybuchł bunt w Birkenau. Więźniowie zaatakowali SS 

7 października 1944 r. więźniowie Sonderkommando rozpoczęli bunt w Auschwitz II-Birkenau. Jak przypomina PAP, walczyli przeciwko planowanej likwidacji grupy i próbowali uciec z obozu.

Ruiny krematorium IV w Auschwitz II-BirkenauRuiny krematorium IV w Auschwitz II-Birkenau
Źródło zdjęć: © Getty Images
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Więźniowie przygotowywali powstanie od września 1944 r.
  • Sygnałem do walki miało być podpalenie krematorium.
  • W walce zginęło ok. 250 osób, a ok. 200 kolejnych rozstrzelano.

Sonderkommando tworzyli głównie żydowscy więźniowie zmuszani przez Niemców do pracy przy krematoriach i usuwaniu ciał osób zamordowanych w komorach gazowych. Gdy pod koniec lata 1944 r. zmniejszyła się liczba transportów, Niemcy zaczęli likwidować także członków tej grupy. We wrześniu zabili ok. 200 osób. Według PAP więźniowie uznali wtedy, że muszą podjąć walkę.

Przygotowania trwały od września. W planach było wysadzenie krematoriów, podpalenie baraków, przecięcie ogrodzenia i masowa ucieczka. Więźniowie mieli prymitywne granaty wykonane z materiału wybuchowego zdobytego dzięki żydowskim więźniarkom pracującym przy demontażu starych samolotów. W organizację buntu zaangażowali się m.in. Załmen Gradowski, Jankiel Handelsman, Josef Deresiński i Josef Darębus.


WIDEO
Odnaleziono bezcenną korespondencję. Więzień przeżył 4 obozy koncentracyjne

Atak na krematoria i starcie z SS

Rano 7 października obozowy ruch oporu przekazał buntownikom, że SS zamierza zabić 300 osób z Sonderkommando. Więźniowie postanowili rozpocząć akcję wcześniej, niż zakładali. Esesmani przyszli po godz. 13, aby zabrać ludzi z krematorium IV. Zostali zaatakowani kamieniami, młotkami i siekierami, a budynek podpalono. Do walki dołączyli również więźniowie z krematorium II.

Szlomo Venezia, członek Sonderkommando zmarły w 2012 r., wspominał, że pierwotnie główny etap buntu miał rozpocząć się o godz. 18. Wtedy wartownicy SS przechodzili w pobliżu bramy w drodze do wieżyczek. Więźniowie chcieli ich zabić, zdobyć broń i dać sygnał do rozpoczęcia powstania. W czasie starcia zabili m.in. kapo Karla Toepfera.

Ocaleni opowiedzieli nam, co zrobili z Karlem, niemieckim kapo, tym pospolitym kryminalistą, który najprawdopodobniej doniósł o planowanym buncie. Ogłuszyli go i tak jak stał, w ubraniu, wrzucili do pieca – relacjonował Venezia.

Więźniowie przecięli druty i ruszyli w stronę Pław. Drogę zagrodził im oddział alarmowy SS. Uciekinierów ostrzelano w pobliżu obozowego gospodarstwa rolnego. Zginęło ok. 250 więźniów, w tym organizatorzy buntu. Kolejnych ok. 200 osób zatrzymano i rozstrzelano.

Losy więźniów Sonderkommando

Henryk Mandelbaum, więzień Sonderkommando, po wojnie opisywał egzekucję: "Zebrano nas przy krematorium. Przemawiał komendant. Pytał, czy zdajemy sobie sprawę z tego, co zrobiliśmy? Powiedział, że poniesiemy konsekwencje. Kazano nam położyć się twarzą do ziemi, ręce do tyłu i rozstrzeliwano co trzeciego" – wspominał.

Po buncie liczba członków Sonderkommando spadła z 663 do 212. Ocalałych Niemcy przenieśli do krematorium III. Późniejsze dochodzenie wykazało, że proch dostarczały żydowskie pracownice fabryki: Róża Robota, Ella Gartner, Regina Safir i Estera Wajsblum. Kobiety powieszono trzy tygodnie przed wyzwoleniem obozu. Z grupy więźniów, która w szczytowym momencie liczyła ok. 900 osób, obóz przeżyło zaledwie kilkadziesiąt.

Wybrane dla Ciebie