Były policjant przed sądem. Próbował zgwałcić niepełnosprawną

Przed Sądem Rejonowym w Strzelcach Opolskich trwa proces byłego policjanta z Krapkowic. Odpowiada on za przestępstwa seksualne, których miał dopuścić się wobec dwóch sióstr. – Wykorzystał ich nieporadność – mówi "Gazecie Wyborczej" kobieta udzielająca im pomocy. Obie siostry są w różnym stopniu upośledzone.

Policjant przed sądem.Policjant przed sądem.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Klaudia Radecka
Mateusz Kaluga

Prokuratura zarzuca byłemu policjantowi usiłowanie zgwałcenia jednej z kobiet, zmuszenie drugiej do innej czynności seksualnej oraz naruszenie jej nietykalności cielesnej. Siostry po traumatycznych wydarzeniach korzystały ze wsparcia terapeutycznego – opisuje "Gazeta Wyborcza".

Mężczyzna przed sądem odrzuca oskarżenia. Twierdził, że ze starszą z sióstr łączyła go relacja intymna oparta na obopólnej zgodzie. Przekonywał także, że kobiety traktował jako służbowe osobowe źródła informacji. Po przedstawieniu zarzutów został wydalony ze służby. Za usiłowanie zgwałcenia grozi mu od dwóch do 15 lat pozbawienia wolności.


DLA CIEBIE
HUAWEI Pura - poznaj nowy smartfon

Kobiety zna specjalistka, która udzielała im pomocy. Rozmówczyni, prosząca o zachowanie anonimowości, opisała rodzinę w rozmowie z "Wyborczą" jako żyjącą w bardzo trudnych warunkach materialnych i społecznych. W domu mieszkało kilkoro dzieci. Irena ma lekką niepełnosprawność intelektualną, Katarzyna jest upośledzona. Nie ukończyły szkół ponadobowiązkowych, a ponadto posługują się wyłącznie śląską gwarą.

Według specjalistki kontakt z byłym policjantem rozpoczął się po przeszukaniu domu sióstr. Później funkcjonariusz wezwał kobiety na komendę, a następnie odwiózł je do miejsca zamieszkania. Z czasem miał nawiązać bliższą relację ze starszą z nich, Ireną. Kobieta zaczęła zabierać na spotkania młodszą siostrę Katarzynę, ponieważ obawiała się pozostawać sama sam na sam z policjantem.

One się czuły zastraszone, zwłaszcza Irena, która chciała chronić swoją rodzinę. Gdyby on nie był policjantem, to te dziewczyny nigdy by się z nim nie spotkały. To, że był policjantem, wzbudziło ich zaufanie. One czuły się wyróżnione. On wykorzystał ich nieporadność – mówi "Wyborczej" specjalistka.

– Nie chciałabym, żeby ktoś pomagał mi w taki sposób: zastraszając mnie, zmuszając do różnych czynności seksualnych i do spędzania z nim czasu. Można komuś pokazywać właściwą drogę, nie popełniając przestępstwa i nie wykorzystując go seksualnie – dodaje kobieta.

Linią obrony byłego policjanta jest to, że wykorzystywał siostry jako źródło informacji. W rzeczywistości mówiły one negatywne rzeczy o tych, których nie lubiły. Ponadto wysyłał im swoje nagie zdjęcia. Rozmówczyni "Wyborczej" twierdzi, że siostry nie byłyby w stanie kłamać i skonstruować intrygi przeciw mężczyźnie.

– Wydaje mi się, że mogło tu chodzić o poczucie władzy. O to, że ma nad nimi przewagę, że to on rządzi, wszystko od niego zależy i może wszystko. Takie: "jestem bogiem". Mogę wam zabrać brata, mogę was zamknąć, mogę was zgnębić, ja tutaj rządzę. Wydaje mi się, że o to chodzi – dodała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Wybrane dla Ciebie