Najważniejsze informacje
- W ataku na Paradę Równości w Berlinie zginęła Polka, a 29 osób odniosło obrażenia.
- Internet i media społecznościowe zalały fałszywe doniesienia, m.in. o skali zamachu i liczbie ofiar.
- Policja dementowała nieprawdziwe informacje i apelowała o odpowiedzialność w sieci.
Zamach w Berlinie
Atak nastąpił w sobotę wieczorem, kiedy kierowca furgonetki wjechał z dużą prędkością w tłum podczas Parady Równości w parku Tiergarten. Napastnik posłużył się również ostrym narzędziem, atakując ludzi na miejscu zdarzenia. Jak przekazał burmistrz Berlina, ofiarą śmiertelną była obywatelka Polski, natomiast w wyniku ataku 29 osób zostało rannych.
Dezinformacja w sieci po zamachu w parku Tiergarten
Wkrótce po tragedii w internecie pojawiły się liczne niezweryfikowane informacje. Platformy takie jak X, Telegram i TikTok zostały zalane pogłoskami o rzekomo znacznie większej liczbie ofiar oraz o napadzie przeprowadzonym przez zorganizowaną grupę przy użyciu wielu pojazdów. Te narracje dementowała niemiecka policja, podkreślając w oficjalnym komunikacie, że ataku dokonała jedna osoba i użyto tylko jednego pojazdu.
Sprawca zamachu i działanie policji
Głównym podejrzanym o zamach był 21-letni Abdul B., Niemiec pochodzenia libańskiego. Policja ujawniła, że mężczyzna był znany służbom i miał powiązania z Państwem Islamskim. Po opuszczeniu aresztu w maju bieżącego roku uczestniczył w programie deradykalizacyjnym. Napastnik został zastrzelony podczas interwencji policji w niedzielę wieczorem, gdy zaatakował funkcjonariuszy.
Fałszywe doniesienia o liczbie ofiar i uczestnikach
W sieci pojawiły się również nieprawdziwe informacje, jakoby liczba ofiar przekroczyła sto osób. Publikowano zdjęcia aktywistów LGBTQ+ z innych krajów, twierdząc, że zginęli oni podczas berlińskiej Parady Równości. Na forach społecznościowych umieszczano także nagrania z innych zamachów, przedstawiając je jako materiały z ataku w Tiergarten.
Zamieszanie wokół tożsamości sprawcy i apelu policji
Według PAP na skrajnie prawicowych profilach pojawiły się sfabrykowane dane, mające sugerować, że napastnik był niedawno przybyłym do Niemiec uchodźcą. Z kolei lewicowi użytkownicy próbowali winą obarczyć środowiska neonazistowskie, pomijając islamistyczny motyw ataku.
Niemiecka policja oficjalnie apelowała o powstrzymanie rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości oraz zachęcała świadków do udostępniania autentycznych materiałów na specjalnym portalu.