Nie milkną echa po sobotnim ataku w Berlinie. Jak podkreśla PAP, komentatorzy zastrzegają, że w tej sytuacji nie ma prostych rozwiązań i wzywają do społecznej solidarności. Część prasy zarzuca środowiskom lewicowym bagatelizowanie zagrożenia ze strony islamistów.
Atak w berlińskim Tiergarten uderzył nie tylko w Christopher Street Day. Uderzył w nas wszystkich. Możemy się obronić tylko w jeden sposób – zachowując solidarność – pisze Stephan Loewenstein w poniedziałek na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
W komentarzach powraca teza, że celem zamachowca było rozbicie społecznej wspólnoty i wywołanie lęku.
Zamach na pokojową i sprawiającą radosne wrażenie paradę był podstępny, tchórzliwy i godny pogardy. Był skierowany nie tylko przeciwko bezpośrednim ofiarom, ale także przeciwko Berlinowi, Niemcom i ich otwartemu społeczeństwu – ocenił komentator.
Loewenstein przestrzegł jednocześnie przed prostymi rozwiązaniami proponowanymi przez część sceny politycznej, w tym przed przymusową "reemigracją".
Nikt nie powinien wierzyć w kuszące twierdzenia, które rozpowszechniane są po prawej stronie politycznego spektrum, że istnieją proste rozwiązania. Propagowana przymusowa »reemigracja« muzułmańskich imigrantów nie jest metodą, która może uratować nasze otwarte społeczeństwo. Wręcz przeciwnie, społeczeństwo musi stawić czoło poprzez solidarne zwarcie szeregów w gniewie, żałobie i sprzeciwie – stwierdził autor w komentarzu "FAZ", cyt. przez PAP.
"Tagesspiegel": "nie tolerujemy przemocowych islamistów"
Według "Tagesspiegla" odpowiedź na atak ma być stanowcza, a jednocześnie "głośna i kolorowa". W komentarzu Anke Myrrhe pojawia się także kontekst polityczny: przypomnienie, że w połowie września w Berlinie odbędą się wybory do lokalnego parlamentu.
Odpowiedź sił politycznego centrum musi być twarda i konsekwentna. Obywatelki i obywatele tego miasta i tego kraju potrzebują wyraźnego sygnału, że tak dalej być nie może. Nie tolerujemy przemocowych islamistów w naszym kraju. Kontroli nad debatą na ten temat nie wolno pozostawiać skrajnym siłom politycznym – podkreślono w "Tagesspieglu".
W podsumowaniu komentatorka dodała: "Strach nigdy nie może pokonać wolności. Także teraz, na koniec tego weekendu, przesłanie brzmi: miłość jest silniejsza od nienawiści".
"Sueddeutsche Zeitung": atak dwa miesiące po zwolnieniu z aresztu
"Sueddeutsche Zeitung" pyta, jak człowiek uznawany przez organy bezpieczeństwa za zradykalizowaną osobę stanowiącą zagrożenie i zwolennika Państwa Islamskiego, a także podejrzewany o przygotowywanie terrorystycznego ataku, mógł dwa miesiące po zwolnieniu z aresztu dokonać uderzenia.
Komentator "SZ" zastrzegł, że to uprawnione pytanie i mogą je stawiać nie tylko politycy AfD czy też podżegacze. Jednocześnie zaznaczył, że siły prawicowo-populistyczne i skrajna prawica próbują takie wątpliwości wykorzystywać.
Dziennik ocenił też, że sprawca osiągnął dodatkowy cel: pogłębienie podziałów w społeczeństwie.
Społeczeństwo będzie podzielone w kwestii wyciągnięcia właściwych wniosków. Wielu będzie się domagało szybkich i prostych odpowiedzi: czy mamy do czynienia z błędem władz? Czy postulaty wyposażenia policji w większe kompetencje są uzasadnione? Dlaczego nie można wszystkich osób stanowiących zagrożenie usunąć z kraju?"– przekazano na łamach" SZ".
"Die Welt" o "największym zagrożeniu dla środowiska LGBT"
"Die Welt" przekonuje, że największym zagrożeniem dla osób LGBT nie jest prawica, lecz islamiści. Rainer Haubrich napisał:
Działacze LGBT stale mówią o zagrożeniu przez prawicę. Zamach na Paradę Równości w Berlinie w straszny sposób przypomniał, że największe niebezpieczeństwo dla gejów, lesbijek i innych seksualnych mniejszości stanowią islamiści.
Komentator powołał się na przykłady z wcześniejszych lat, w tym atak w Dreźnie z 2020 r. oraz wydarzenia w Wiedniu z 2023 r. Wskazał też na jego zdaniem zbyt łagodne podejście do problemu dyskryminacji w tradycjonalistycznych środowiskach migranckich.
Tabloid "Bild" stawia pytanie o stan wolności w Niemczech. Peter Tiede przypomniał, że 10 lat temu islamista Anis Amri na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie zabił ciężarówką 13 osób. Obecnie inny islamista, też uważany za zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, wjechał samochodem w uczestników Parady Równości. Oba zamachy dzieli 10 lat, w których doszło do innych licznych ataków.
Publicysta pyta także: "Jak to możliwe, że lewicowi polityczni działacze kwestionują fakt, że islamizm stanowi ogromne zagrożenie dla gejów, lesbijek czy osób transseksualnych?"
Atak w Berlinie
W sobotę późnym wieczorem 21-letni Abdul B., mający libańskie korzenie, wjechał furgonetką w tłum ludzi w alejce w parku Tiergarten w Berlinie. W pobliżu odbywała się Parada Równości.
W ataku zginęła kobieta, a 29 osób zostało rannych. W niedzielę sprawca zamachu został zastrzelony podczas policyjnej operacji na terenie ogródków działkowych w berlińskiej dzielnicy Spandau.