Groźby pojawiły się w niedzielę po południu. Pracownicy amerykańskiego konsulatu skontaktowali się z policją w Halifaxie ok. godz. 18 czasu lokalnego.
Funkcjonariusze ustalili tożsamość podejrzanego jeszcze tego samego dnia, a w poniedziałek krótko po godz. 8 odnaleźli jego samochód na wielopoziomowym parkingu kompleksu Purdy's Wharf, gdzie mieści się placówka USA.
Groził atakiem bombowym na konsulat w Kanadzie. Ewakuacja w Halifaxie
Rano policja zwiększyła liczbę patroli w dwóch częściach centrum miasta. W jednej z nich przeszukała auto należące do poszukiwanego mężczyzny i zarządziła ewakuację okolicy. Służby wyprowadziły ludzi z biur, hoteli, restauracji i urzędów, a pieszych poprosiły o opuszczenie tego rejonu.
W samochodzie policjanci znaleźli butlę gazową oraz kilka pojemników, które mogły zawierać łatwopalną ciecz. Obok pojazdu leżała też torba, dlatego na miejsce wezwano specjalistyczną jednostkę.
Krótko po odnalezieniu auta funkcjonariusze zatrzymali jego właściciela. To 54-letni mężczyzna. Po pięciu godzinach policja przekazała, że zagrożenie minęło. Ulice w śródmieściu ponownie otwarto, a pracownicy ewakuowanych firm i instytucji mogli wrócić do budynków. W rejonie biurowców utrzymano jednak większą liczbę patroli.
Sprawa z Halifaxu pojawia się kilka tygodni po innym incydencie w Kanadzie. W lipcu ostrzelano konsulat USA w Toronto. Był to drugi taki atak w tym roku. W ubiegłym tygodniu policja zatrzymała w tamtej sprawie dwie osoby w wieku 15 i 19 lat. Usłyszały łącznie ponad 30 zarzutów.