"Idzie ku wiośnie". Leśnik pokazał dowody
Na wilgotnych brzegach bieszczadzkich potoków pojawiają się pierwsze zwiastuny wiosny. Spod zeszłorocznych liści i namułów przebijają się pąki lepiężników — roślin, które jak mało które potrafią wyczuć moment, gdy woda i temperatura zaczynają sprzyjać nowemu życiu.
Wpis Nadleśnictwa Baligród zwraca uwagę na moment fenologiczny, który w Bieszczadach bywa jednym z najbardziej czytelnych wskaźników przełomu zimy i wiosny. Lepiężniki, należące do rodzaju Petasites, pojawiają się wcześnie, często jeszcze wtedy, gdy w wyżej położonych partiach dolin zalega śnieg.
Ich masywne pąki przebijają się przez mokrą ściółkę na skrajach potoków i rzek, gdzie gleby są żyzne, okresowo zalewane i bogate w związki mineralne.
Na zdjęciu widać charakterystyczny, zielony pąk wyrastający niemal z wody. To typowy obraz dla tego rodzaju roślin.
Jak pomagać zwierzętom zimą? Ekspert przypomina o błędach
Lepiężniki zaczynają sezon od kwitnienia, a dopiero później rozwijają duże, tarczowate liście, które latem potrafią całkowicie zdominować fragmenty dolin. Wczesne pojawienie się pędów kwiatostanowych pozwala im wykorzystać światło zanim korony drzew w pełni się zazielenią.
"Idzie ku wiośnie". Internauci nie kryją zachwytu
Fenologia lepiężników jest wrażliwa na przebieg zimy i wczesnej wiosny. Krótsze okresy mrozu, częstsze odwilże i wysoka wilgotność przyspieszają rozwój pąków. Dlatego obserwacje z dolin potoków, takich jak te w rejonie Baligrodu i Rabego, dostarczają cennych informacji o lokalnym mikroklimacie.
Rośliny te reagują bardziej na temperaturę gleby i dostępność wody niż na długość dnia, co czyni je dobrym wskaźnikiem zmian warunków środowiskowych.
Aż milej na sercu - podkreśla internauta. I to jest dobra wiadomość, bo zimy już dość - dodaje kolejna osoba.
Obserwacje takie jak ta z Bieszczadów pokazują, że wiosna nie zaczyna się jednego dnia. Przychodzi stopniowo, najpierw w najniższych, wilgotnych miejscach krajobrazu.