11-latek zginął w ataku Izraela. "Był łagodny i czysty"
W południowym Libanie odbył się pogrzeb 11-letniego Jawada Younesa oraz jego 41-letniego wujka Ragheba, którzy zginęli w izraelskim nalocie na rodzinny dom w miejscowości Saksakiyeh. Do ataku doszło w piątek (27 marca).
Tragedię, jaka wydarzyła się w Libanie, opisuje BBC. Jak czytamy, w dom rodziny 11-latka uderzył pocisk. Chłopiec bawił się wówczas na podwórku z kuzynami. Niestety, uderzenie było na tyle silne, że Jawad i jego 41-letni wujek Ragheb zginęli na miejscu.
W sobotę odbył się pogrzeb obu ofiar. W uroczystości brały udział setki osób. - Mój syn był łagodny i czysty - mówiła cytowana przez BBC matka 11-latka, Malak Meslmani. - Kochał ideę męczeństwa, a gdy dorósł, chciał być z ruchem oporu. Chciał stawiać opór wrogowi, Izraelowi, który go zabił - dodała. Brytyjska rozgłośnia podaje, że pogrzeb Jawada i Ragheba odbył się zaledwie dzień po tym, jak inna rodzina w tej samej dzielnicy pochowała dwoje dzieci i ich matkę. One również zginęły w izraelskim ostrzale podczas ataków Izraela na południowy Liban.
Według lokalnych władz i rodziny cywile nie mieli powiązań militarnych z Hezbollahem. Ojciec 11-latka przyznał, że zupełnie nie ma pojęcia, dlaczego ich dom został zaatakowany. Libańskie władze zdrowotne podają, że od początku eskalacji zginęło ponad 1100 osób. Wśród ofiar jest trójka libańskich dziennikarzy, którzy zginęli w sobotę.
Naloty na Liban trwają od 2 marca. Jest to część konfliktu trwającego na Bliskim Wschodzie. Izrael atakuje Hezbollah, który jako sojusznik Iranu stanowi dla władz w Jerozolimie poważne zagrożenie. Niestety, ofiary tych uderzeń to głównie cywile. Wśród swoich postulatów dotyczących możliwego zakończenia konfliktu Iran stawia sobie za cel zakończenie ataków Izraela na Liban.