Iran grozi Ukrainie. Mówi o "ostrzeżeniu" ze strony Teheranu
Przedstawiciele reżimu w Teheranie coraz głośniej mówią o atakach w stronę Kijowa. Dr hab. Łukasz Fyderek uważa, że to "ostrzeżenie i tania zagrywka w kierunku Rosji". - Głównym odbiorcą tych komunikatów jest Moskwa. Rosja ma do zaoferowania Iranowi potrzebne w tym momencie zdolności i technologie - powiedział ekspert w rozmowie z o2.pl.
Napięcia między Ukrainą i Iranem rosną. Wołodymyr Zełenski nazwał przedstawicieli reżimu w Teheranie "wspólnikami Putina", oskarżając Iran o "nieustającą pomoc Rosji". Ukraiński prezydent nie wykluczył przy tym oficjalnie pomocy Izraelowi w wojnie z Iranem.
W odpowiedzi przedstawiciele reżimu w Teheranie coraz głośniej zaczęli mówić o bezpośrednim ataku na ukraińskie miasta.
Kijów może stać się uzasadnionym celem ataków rakietowych. Działania (Ukrainy - przyp. red.) mogą prowadzić do militarnego zaangażowania Iranu - powiedział Szef Komisji Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ebrahim Azizi.
Rzecznik ukraińskiego MSZ uznał słowa irańskiego polityka za "absurdalne".
W tym kontekście absurdalne jest, gdy przedstawiciele tego reżimu grożą Ukrainie, powołując się jednocześnie na prawo do samoobrony, zapisane w artykule 51. Karty Narodów Zjednoczonych. To tak, jakby seryjny morderca usprawiedliwiał swoje zbrodnie, powołując się na kodeks karny - stwierdził Heorhii Tykhyi w rozmowie z ukraińskimi mediami.
Dr hab. Łukasz Fyderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego uważa, że Iran nie ma zbyt dużych możliwości ataku na Ukrainę. Arsenał, którym dysponuje Teheran jest ubogi i znacznie ograniczony.
Iran mógłby dosięgnąć terytorium Ukrainy pojedynczymi rakietami balistycznymi. Miejmy jednak świadomość, że tych pocisków Teheran ma niewiele. Za mało, aby operować nimi w trakcie wojny. Pamiętajmy też, że ewentualna salwa nielicznymi, ale istotnymi dla Iranu pociskami nie przyniosłaby zasadniczej zmiany dla Ukrainy, uwzględniając zakres presji militarnej i otwartej wojny z Rosją - powiedział o2.pl dyrektor Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Politolog i analityk spraw międzynarodowych specjalizujący się w problematyce bliskowschodniej uważa, że słowa irańskich polityków to "straszak", a ich odbiorcą są głównie politycy na Kremlu.
Ja bym to odczytywał jako straszak. Swego rodzaju ostrzeżenie dla Ukrainy, ale też jako tania zagrywka w kierunku Rosji. To może się Kremlowi spodobać. Dlatego głównym odbiorcą tych komunikatów jest Moskwa. Rosja ma do zaoferowania Iranowi potrzebne w tym momencie zdolności i technologie. Iran chce to wykorzystać - tłumaczy dr hab. Fyderek w rozmowie z o2.pl.
Ukraina zacznie pomagać Izraelowi? "Jesteśmy w sferze spekulacji"
Jednocześnie dr hab. Łukasz Fyderek twierdzi w rozmowie z o2.pl, że zwiększenie pomocy Izraelowi ze strony Ukrainy to wyłącznie "sfera spekulacji". Ekspert z UJ uważa, że docelowym odbiorcą ukraińskiego wsparcia są arabskie kraje Zatoki Perskiej.
Przede wszystkim jesteśmy w sferze spekulacji. Mamy mało danych. Realne potrzeby i zdolności ukraińskie zdecydowanie bardziej odpowiadają państwom Zatoki Perskiej. Ukraina ma antydronowe zdolności. Z kolei Izrael jest atakowany pociskami balistycznymi, a więc Ukraina nie ma zbyt wiele zdolności, które mogą wspomagać Izrael - zauważył politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dr hab. Łukasz Fyderek zaznaczył, że dotychczasowe relacje Ukrainy i Izraela są "trudne", a Kijów "wielokrotnie spotykał się z odmowami pomocy ze strony rządu Binjamina Netanjahu". To może utrudnić decyzje o ewentualnym wsparciu, co dla Iranu byłoby "przekroczeniem czerwonej linii".
Iran wyznaczył czerwoną linię w tej wojnie jako pomoc Izraelowi. Ukraina pomaga natomiast krajom arabskim Zatoki Perskiej. One nie są formalnie stroną konfliktu. W tym kierunku działa ukraińska dyplomacja i nie jest to "problematyczne" - zauważył analityk w rozmowie z o2.pl.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl