Pukanie spod ziemi. Policja otworzyła grób na Słowacji
Do niecodziennej interwencji policji doszło w miejscowości Bijacovce na słowackim Spiszu. Służby nakazały ekshumację po tym, jak z wnętrza grobu miało dobiegać pukanie. Na razie nie potwierdzono, by pochowana osoba "ożyła". Kluczowa będzie jednak sekcja zwłok.
Cała sytuacja zaczęła się od dramatycznego zgłoszenia. Świadkowie twierdzili, że spod ziemi, z nowo powstałego grobu, słychać wyraźne odgłosy pukania - informuje słowacka stacja TA3.
Do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak bliscy zmarłego pochylają się nad mogiłą, a po chwili zaczynają piszczeć z przerażenia i odbiegają. Wszystko z uwagi na dochodzące głosy spod ziemi.
Policja, mimo że sprawa wydawała się nieprawdopodobna, nie zlekceważyła podanych informacji i zdecydowała o natychmiastowym sprawdzeniu mogiły.
Po wydobyciu i otwarciu trumny przystąpiono do oględzin. Pierwsze ustalenia biegłych nie potwierdziły jednak makabrycznego scenariusza o "pochowaniu żywcem".
Eksperci obecni na miejscu stwierdzili, że ciało zmarłego znajdowało się dokładnie w takiej samej pozycji, w jakiej zostało ułożone w dniu pogrzebu ponad dwa tygodnie wcześniej. Kontrola nie wykazała żadnych śladów wskazujących na to, by wewnątrz trumny doszło do jakiegokolwiek ruchu.
Zarządzono sekcję zwłok
Mimo braku dowodów na poruszanie się ciała, policja zdecydowała się na zachowanie wszelkich procedur bezpieczeństwa. Ciało zostało przewiezione do zakładu medycyny sądowej w celu przeprowadzenia sekcji zwłok.
Badanie ma dać ostateczną odpowiedź na pytanie, czy u pochowanej osoby mogły wystąpić jakiekolwiek funkcje życiowe już po ceremonii pogrzebowej. Dopiero wyniki biegłych lekarzy pozwolą jednoznacznie wyjaśnić, co było źródłem dźwięków, które tak bardzo zaniepokoiły mieszkańców wsi.